Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dama czy Lady, a może Madame?
#1
Lightbulb 
Od pewnego czasu nurtuje mnie sprawa używania w twórczości obcych językowo określeń. 
Stosować je czy zastępować rodzimymi określeniami?
Czy być w tym konsekwentnym, czy pozwalać na "mieszankę"?

Swego czasu zastanawiało mnie "deja vu", które nie ma polskiego odpowiednika.
W sumie na potrzeby książki można by się było pokusić o wymyślenie własnego określenia ale po konsultacjach zostałem przy tym słowie.

Słowo "lord" zdążyło się dobrze zadomowić i występuje w co drugim opowiadaniu/książce fantasy. Może dlatego, że czyta się jak piszę.
Ale już słowo "lady" (dama) nie jest tak "znaturalizowane". I wydaje mi się, że brzmi obco w polskich tekstach.
Czy jednak gdybyśmy wszędzie konsekwentnie wprowadzili słowo "dama", to brzmiałoby to dobrze?
A jeśli tak, to czy idąc konsekwentnie wyeliminować "lorda" zastępując go polskim odpowiednikiem?

Co o tym sądzicie?
Odpowiedz
#2
To zależy od miejsca akcji, czasów w jakich ona się rozgrywa. Od gatunku literackiego. Od tego, kim są bohaterowie z charakteru, pełnionych funkcji, czy zawodu.
Jeśli piszesz powieść rozgrywającą się na słowiańszczyźnie, czy w Polsce, wśród sfery dworskiej i królewskiej to może używaj konsekwentnie słowa "dama", ale unikaj "lord". Nawet gdy to tzw. alternatywna historia.
No, chyba że przybędą goście z zachodu należący do tożsamego stanu.
Także jeślibym tworzył świat oparty w stuprocentach na własnym pomyśle to raczej unikałbym obcojęzycznych słów, nawet "lorda". Choć słowo to zadomowiło się u nas to jednak jest obce. Chyba że świat ten miałby mieć region kulturalny oparty na anglosaksońskim.
Próbowałbym też, choć nie na siłę słowotwórstwa - patrz "deja vu".
Odpowiedz
#3
Co do historical fantasy to jasne - jeśli akcja jest w Anglii to lorodwie, jak we wczesnej słowiańszczyźnie to władykowie itp.
Chodzi mi bardziej o całkiem zmyślony świat. I sprawę konsekwencji. Czy dowolnie sobie mieszać te terminy, czy przyjąć jakąś konwencję (anglosaską, słowiańską czy autorską - własne określenia) i konsekwentnie się tego trzymać.
Odpowiedz
#4
Ja sądzę, podobnie jak Kotkovsky, że to wszystko kwestia stylizacji świata przedstawionego. I nawet to nie muszą być realia historyczne, czy nawet wzorowane na nich uniwersum. Wystarczy, że w jakiś sposób używasz elementów, które przypominają (albo chcesz, by przypominały) daną kulturę, naród... To samo tyczy się nie tylko nazewnictwa, ale samych wypowiedzi... Pamiętam, jak raz Gorzki wypomniał mi, jak najbardziej słusznie, że w opowiadaniu użyłem sformułowania "właściwie", a u mnie pasowałoby lepiej "po prawdzie", czy coś w ten deseń. 

U Ciebie na przykład, pamiętam w Sędzi i Giermku jest konsul (czy prokonsul?) i to moim zdaniem jest spoko, bo w tym świecie stworzyłeś Imperium, prowincje, itd. Zatem szlachciców można nazwać, dajmy na to, patrycjuszem/patrycjuszką, obywatelem/obywatelką, coś w ten deseń, po prostu nazwa, która właśnie od razu przywodzi na myśl jakąś stylizację. Moim zdaniem nawet Lord kojarzy się już bardzo mocno z Wielką Brytanią (choć nie wiem, czy ten tytuł występuje tylko tam, no ale mają Izbę Lordów i inne rzeczy, więc skojarzenia mocne), Lady tym bardziej.

Osobiście, gdy chcę nadać tekstom taki słowiański klimat, idę jeszcze dalej - na przykład, unikam "problemów", a pakuję się w "kłopoty" (Big Grin). Znów przytaczam też ten przykład z "właściwie". Sam pytałeś mnie, czy "siedmica" to mój tydzień i czy powinny występować u mnie "minuty". A więc nawet "tydzień" zastępuję, bo chciałem mieć coś swojego, coś co tym bardziej kojarzy się ze stylizacją mojego świata. Minuty zaś, o ile ich mocno potrzebuję, zamienię pewnie na "chwiliny" (to po ukraińsku, być może jeszcze po inszemu słowiańskiemu), bo brzmi bardziej po staropolsku, niż wyraz, który występuje nawet w angielskim, niemieckim etc. ("minute", "minuten").

Jeszcze jedna kwestia - jeśli zamierzasz mieć w tekście kilka kultur (np., jak ja planuję, krasnoludy, ludzie, inne rasy), to proponuję wziąć pod uwagę, że właśnie te różne ludy mogą wypowiadać się inaczej. Np. w World of Warcraft krasnoludy używały akcentu szkockiego (tak sądzę, aż tak mocno się nie znamSmile), a w jednej z krain mają nawet jezioro Loch Modan (gdzie pływają potwory podobne do mitycznego Nessie). Zatem nie chodzi o konsekwencję zawsze i wszędzie, ale po prostu, żeby było wiarygodnie, ażeby przekalkować pewne etnograficzne i językoznawcze procesy na świat, który się tworzySmile

Nie wiem, czy to wszystko, ale w ty momencie tyle przyszło mi do głowyWink
Odpowiedz
#5
Wiem, że stylizujesz język na "swojski" ale nie sądziłem, że podchodzisz do tego, aż tak pieczołowicie Wink
To co piszesz ma sens Big Grin - jeśli się realistycznie poukłada sprawy kulturowe to i "zapożyczenia" można zgrabnie wpasować.

Dziękuję za ten głos w dyskusji obu przedmówcom Smile
Odpowiedz
#6
Cytat:"chwiliny" (to po ukraińsku, być może jeszcze po inszemu słowiańskiemu)

Ściślej mówiąc, po ukraińsku "chwyłyny" ("ł" sceniczne). Smile
Odpowiedz
#7
Cytat:
Cytat: napisał(a):"chwiliny" (to po ukraińsku, być może jeszcze po inszemu słowiańskiemu)

Ściślej mówiąc, po ukraińsku "chwyłyny" ("ł" sceniczne). [Obrazek: smile.gif]

Masz rację, ale pozwoliłem sobie już spolszczyć ten wyraz, zapisać w takiej formie, jakiej używam w tekstach Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości