Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rozprawka na temat Ateizmu i nie tylko... .
#31
Ależ ja tak samo! Z tym, że zanim staliśmy się tego pewni, prawdopodobnie zetknęliśmy się już wcześniej z przemyśleniami innych, w tym także z ideą Boga (z wiadomych względów zakładam, że chrześcijańskiego. Tzn. u mnie tak było, u Ciebie tylko przypuszczam, że też. Smile
"Jeśli moja poezja ma jakiś cel, to jest nim ocalenie ludzi od postrzegania i czucia w ograniczony sposób."

— Jim Morrison
Odpowiedz
#32
Oczywiście, że się zetknąłem. Nawet bierzmowanie zaliczyłem. Po czym oczy otworzyłem.
Pozwólmy wierzyć każdemu w co chce - pod warunkiem, że nikt przez to nie zginie.

A jako uzupełnienie tej rozprawki polecam film Religilous - nie żeby pośmiać się z wierzących, ale żeby pokazać, jak wielu wierzy bezmyślnie, sztucznie, a nawet nie wie, w co wierzy.
Odpowiedz
#33
O to to właśnie. Ja zaś zostałem wierzącym i praktykującym również na skutek własnych wyborów i przemyśleń. Szanuję jednak zarówno wierzących niechrześcijan (a mam takich znajomych) jak również i niewierzących. Tak bowiem nakazuje mi moje sumienie. Bo jeśli mam świadczyć o istnieniu Boga, to właśnie swoim postępowaniem wobec wszystkich wokół. Nie ma bowiem w ewangelii podziału że inaczej mam postępować wobec chrześcijan, a inaczej wobec całej reszty.
Tak więc podsumowując: "Różnijmy się ładnie, a spierajmy z szacunkiem.
corp by Gorzki.

[Obrazek: Piecz1.jpg]
Odpowiedz
#34
Wiara to łaska.
Albo ją dostajesz, albo figa z makiem.
Nie liczcie na objawienie, nagłe nawrócenie, bo może być chwilowym kaprysem zapienionego mózgu.
Wiara rodzi się w człowieku latami, i jeśli nie ginie, to znaczy, że jest szczera.
To Bóg wybiera człowieka.
A człowiek ma prawo wyboru.
To, że wierzymy w Boga nie zależy od nas - to przeszło STAMTĄD, od Niego - on zadecydował, nie ty, nie ja.
Nie potępiam ateistów, mam masę znajomków, którzy Boga łukiem omijają, ale mówię im coś wtedy do słuchu:
"A jak dostaniesz raka, albo twoja zona lub matka, do kogo zwrócisz się o pomoc?"
Bóg może wszystko, my nie.
I nie wolno czekać, aż Bóg rzuci nas na pysk i powie: "Co teraz? Dasz sobie radę, człowieczku?"
Wielu ludziom pomógł, wielu nie.
Odpowiedź jest tam,gdzie wzrok nie sięga.
Odpowiedz
#35
Zatem, pytanie... Co to za miłosierny i sprawiedliwy Bóg, który zsyła dusze na wieczne potępienie w ogniu piekielnym, przy tym nie zsyłając im łaski wiary? Nie zsyłając jej, ludzie nie są w stanie w Niego wierzyć i przez to sytuacja ta ma ich na kocioł skazywać... Tożto sadysta jakiś 0o

Ps. Nie jestem ateistą, żeby nie było Wink
Odpowiedz
#36
Cytat:To Bóg wybiera człowieka.
A człowiek ma prawo wyboru.
To, że wierzymy w Boga nie zależy od nas - to przeszło STAMTĄD, od Niego - on zadecydował, nie ty, nie ja
Zdecyduj się. Smile
Cytat:A jak dostaniesz raka, albo twoja zona lub matka, do kogo zwrócisz się o pomoc?
Do lekarza? Wielu ludziom pomógł, wielu nie.
"Jeśli moja poezja ma jakiś cel, to jest nim ocalenie ludzi od postrzegania i czucia w ograniczony sposób."

— Jim Morrison
Odpowiedz
#37
Zgubo,

Ludzie NIE SĄ W STANIE W NIEGO WIERZYĆ, to bardzo mylne określenie, ludzie CHCĄ, kościoły pękają co niedziela w szwach, aż ludziska stoją pod.
Bóg nie jest ani sadystą, ani bezmyślnym głupkiem.
Da Ci szansę, jeśli o nią poprosisz, ale jeżeli nie, będzie jak ty jemu, tak on tobie.
Bóg żąda SZACUNKU, nie kolesiostwa i niejednoznaczności.
Odpowiedz
#38
No to troszkę lepiej to wyjaśniłeś. Dziękuję Wink
Odpowiedz
#39
Pamiętasz?
Kto zniszczy Kościół mój tego Ojciec mój zniszczy?
Bóg nie jest naszym kolesiem, ziomem, kumplem.
To Ktoś, przed kim masz się pokłonić, albo być ateistą.
Nie ma innej opcji.
Odpowiedz
#40
Sęk jeszcze w tym który Bóg jest Bogiem prawdziwym. A może człowiek ułomny w swej naturze nie jest w stanie ogarnąć istoty Boga, dopasowując go do granic swojego pojmowania i wkładając Go w religię? Może tak naprawdę, każda ze znanych nam religii posiada wyłącznie ułamek prawdy, za to reszta jest pięknie dokształtowana ułomnym pojmowaniem człowieka i używana do osiągania władzy?

Nie można rozgraniczać na wiarę w danego Boga jako jedynego prawdziwego i niewiarę. To zbyt prymitywne podejście.
Odpowiedz
#41
Zgubo,

Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Tyle z mojej strony.
Co więcej rzec można?
Zabawa w barbranie się w religii kończy się w szczerym polu...
Albo jesteś na tak, albo na nie.
Jeśli jesteś pośrodku, to najgorsza z opcji, bo pozbawiona jakiejkolwiek nadziei na prawdziwą wiarę - to jak wiara, czy Tesco ma tańsze trampki, niż Real, albo czy Pawlak, to mężczyzna, a nie kosmita z 19-tego wiekuSmile
Odpowiedz
#42
Jeśli dostanę raka, tym bardziej będę ateistą. I tym bardziej nie zamierzam wierzyć na zasadzie "pokłoń się lub giń".
Odpowiedz
#43
(03-06-2011, 21:07)Lord Winterisle napisał(a):
(21-05-2011, 13:38)Żubr napisał(a): Jeżeli Pozytywny Ateista będzie nadal w stanie wierzyć w Boga ale w jego Twór już nie, czyli Kościół (jako prawa, obowiązki, przywileje, reguły, księża itd.)To już jego wybór. Ale religii nie da się racjonalnie wytłumaczyć, jej nie da się wyjaśnić, jej nie da się ocenić, poddać analizie i zaproponować najlepszy produkt z ogólno dostępnej fabryki WIARY.

Coś jednowymiarowy Twój podział religijny: Katolicy (czy w ogóle wszelkiej maści Chrześcijanie), Pozytywni Ateiści, Ateiści, Sataniści jakowiś... a gdzie miejsce np. dla Gnostyków i Pogan, którzy są w ogóle z innej bajki? Wszystkie te twoje religie zakładają, że człowiek będzie a priori wierzył lub odrzucał to, co mu poda się z drugiej ręki --- z fabryk wiary i niewiary, oceniając według zmysłów skierowanych na zewnątrz. I w żadnym wypadku nie zdecyduje się sam przekroczyć progu dzielącego go od rzeczywistości duchowej, kierując zmysły do wewnątrz. Brak jakoś temu podziałowi Głębi.

Już Ci odpowiadam.

Po pierwsze, Bóg jest istotą (chodź czasem myślę że to może być obraźliwe dla Niego, nazywanie go czymkolwiek po ludzku) istotą doskonałą, a ludzie to jego dzieci, ja mawia pismo święte.
I teraz tak.
Sam dobrze wiesz że ziemia dzieli się na półkule, miasta, wioski, krainy geograficzne, wyżyny, niziny itd. I ludzie dzielą się na różne nacje, kraje, kultury i wreszcie wiary. Ale nie pomyślałeś o tym że zależnie od tego gdzie mieszkasz tak będziesz wierzył i oglądał Boga? Czy nie pomyślałeś o tym że Bóg w swojej mądrości zamiast dawać siebie i jedną wiarę, jedną prawdziwą, dał możliwość wyboru aby ludzie sami go nazywali i sami dla Niego tworzyli trony, kościoły i wspólnoty.
Do czego dążę?
Bóg jest jeden ale na wskroś różnorako widziany. Mówię tutaj o wszystkich religiach które mają szacunek do człowieka jako taki a nie o sektach. Myślisz że dlaczego Błogosławiony Jan Paweł II próbował łączyć i nawiązywać jak najlepsze stosunki z innymi wyznaniami? Odpowiedź jest prosta, czyt. powyżej.

A co do drugiego stwierdzenia, "Przekraczania samotnie, rzeki wiary aby spotkać się z Panem" Od czego byś zaczął, gdybyś nie wiedział ani nawet nie słyszał o Kimś takim jak Bóg. Nie miał odskoczni ani nawet punktu zaczepienia jakim jest pismo święte.

Jak nie wiedząc nic na dany temat chcesz przekraczać próg poznania?
Pewnie i można, ale wyniki mogą być nie dość że nie zadowalające ale możesz poznać nie tego kogo chcesz.




(07-06-2011, 00:06)marcinos83 napisał(a): Jeśli dostanę raka, tym bardziej będę ateistą. I tym bardziej nie zamierzam wierzyć na zasadzie "pokłoń się lub giń".

Tutaj trochę się nie zgadzam z Mikiem.
Bóg owszem nie jest naszym ziomem i kolesiem ale na pewno nie wyznaje zasady, pokłoń się lub giń.

Sprawa jest prosta. Bóg zawsze był pokazywany i jest pokazywany i JEST dobrym Ojcem. Ojcem który czeka na każdego z nas, czeka cierpliwie i nie każe nas bez podstawy. To my ludzie grzeszymy i sami sobie jesteśmy winni tego co się dzieje. Ale zawsze możemy wrócić do Ojca, przeprosić za nasze winy w sakramencie pokuty i żyć w Nim z Nim.

Pan Bóg jest miłością więc jak może być "pokłoń się lub giń"?
W starym testamencie owszem pokazał swój gniew, ale to był gniew za grzechy. Pan Bóg nie działa na zasadzie, dzisiaj ukarze Pana Kowalskiego bo tak mi się dziś chce.

A co do raka.

Są rzeczy na tym świecie, z którymi ludzie(lekarze) nie dadzą sobie rady. Są na tym świecie zachowania który psychiatrzy nie wyleczą.
Są na tym świecie duchy, opętania, zjawy które nie są ludzkim wymysłem s-f.

I wreszcie, są na tym świecie Cuda które się zdarzają. Które wyleczą i dadzą siłę na każdy dzień. Ale aby te dary otrzymać, trzeba niestety uwierzyć, a jak wcześniej pisałem. Wiara to nie jest opium dla mas, to nie jest ogień z zapalniczki że w każdej chwili możesz go zgasić i go kontrolować. Wiara to oddanie i pełne zawierzenie w Kogoś kto jest, ale Go nie ma.
Wiara to sztuka, a jak każda sztuka, wymaga poświęceń.

Jeżeli chcecie jeszcze sobie na ten temat poczytać, zapraszam na moją stronę. Prowadzę ja od niecałych 5 lat. Znajdziecie tam, no może większość odpowiedzi na wasze pytania, przynajmniej mam taką nadzieje Smile

*************

Reklamy dozwolone są tylko po konsultacji z administracją. \\Sith
Odpowiedz
#44
<Zieeeeeew>Długo nie brałem udziału w tejże dyskusji, długo. I w zasadzie, nadal nie mam na to ochoty. Ta dyskusja, pardon, nie ma w ogóle sensu, ani trochę, ni w tę, ni w tamtą stronę go nie znajdziecie. Wszystko bowiem szlag trafia, kiedy którykolwiek z dyskutantów, dam chwalebny przykład Mike'a w tym przypadku, powie "bo tak jest", "musisz uwierzyć", bla bla bla, banialuki i jeszcze trochę bezsensu.

Żubr - twierdzenie jakoby wszystkie religie miały to samo źródło, a więc Boga jedynego chrześcijańskiego (niech mu się dobrze powodzi gdziekolwiek jest, w którejkolwiek jest religii, może nawet jest jednym z setek bogów hinduizmu? może...), było już pomysłem dziecinnej wiary oświeceniowych w religię naturalną. Mówię dziecinnej, bo takie myśli są doprawdy dziecinne, nie mające ani potwierdzenia w antropologii, ani tym bardziej w świętych księgach, którymi szczyci się większość religii świata (może Latający potwór spaghetii, albo niewidzialny czajniczek Russella również są hipostazami Boga Ojca Pana Jezuza?) Natomiast to, że Jan Paweł II dążył do pojednania wszystkich religii, wcale nie było podszyte wiarą w ich jedność, a raczej duchem ekumenizmu i innymi bredniami o tolerancji religijnej. Dalej: wiele razy mówisz, że sprawa z Bogiem jest prosta. Naiwność nie zna ludzkich granic. Interesujące, że średniowieczni teologowie pisali traktaty, nowożytni racjonaliści pisali opasłe księgi na temat Boga i żaden z nich, tokiem historii filozofii, nie doszedł do sedna. I ty chcesz wyjaśnić wszystko za pomocą kilku cytatów z Wielkiej Prawdomównej i Uniwersalnej Biblii?

I już mi się nie chce pisać...tra la la, piszcie dalej, wykłócajcie się (nie nie - prowadźcie rzeczową dyskusję), szafujcie Prawdą, Objawieniem, "Wiem lepiej", "Uwierz", "Nie wierz", "Śmierć", "Życie", "Predestynacja" ha ha, i kotki dwa. Może żądzą nami koty? Myślę, że to one stworzyły świat, w 2 dni! Tak mówi pradawna piosenka o nich. Wlazł kotem na płotek...banał czasami jest dobrym lekarstwem na brak sensu. <zieeew>
Odpowiedz
#45
Diogenes ciesze się że mimo iż nie chciało ci się i nie chce się nadal komentować tej dyskusji, to to uczyniłeś. Nie mogę też nie zauważyć że i tak musiałeś ją przeczytać i skonfrontować się z naszymi wypowiedziami.
Nigdzie nie napisałem że moje myślenie jest prawidłowe, nigdzie nie stwierdziłem że tylko ja mam racje. Moja opinia jest jak jedno zakończenie z wielu możliwych historii naszego świata. Więc nikomu nie każe w nie wierzyć, to miała być tylko rozmowa, dyskusja na poziomie informacyjnym i wymianie poglądów.

Wracając jednak do Twojej wypowiedzi. Szanuje ją, każdy ma prawo mówić co mu się podoba, i bardzo dobrze. Gdyby nie tacy jak Ty, nie było by sensu szerzyć religii. Bo skoro wszyscy by wierzyli, to wiara nie była by Ciekawa. A tak, znajdują się ludzie którzy z ziewem na ustach stwierdzają że to wszystko nie ma sensu. I można z nimi podyskutować, wymienić się poglądami itd. A co do twoich argumentów popartych opisem (jak bardzo mi się nie chce pisać, ale napisze)

1. Gdyby aspekt wiary był taki prosty, że opasłe tomiska i inne księgi były w stanie go wytłumaczyć, to wiara nie pochodziła by od Boga. No i tym samym Boga by nie było.
2.Jak już napisałem powyżej, to jest mój przykład wytłumaczenia. Ale trzeba wiedzieć że każdy człowiek ma inne postrzeganie pewnych spraw. Dlatego przyjmuje z pokorą że mogę się mylić Smile
A to czy się mylę, dowiemy się w swoim czasie
3.Jednak Twoja postawa, prześmiewcza jest trochę nie na miejscu. Wszak człowiek mądry to człowiek który nie naśmiewa się z kogoś tylko dlatego że w jego mniemaniu ten człowiek się myli. Mądry człowiek będzie próbował rozmawiać. Dowiedzieć się czegoś, a może się czegoś nauczyć. Może wytłumaczyć temu innemu co błądzi że jednak tak nie jest jak on myśli. Dlatego tutaj przyznam że "Ten kto czyta i śpi, niewiele może zrozumieć"
4. Kto wie, może Pan Bóg lubi koty i gdy tworzył świat zrobił pierw je, które unosiły się w próżni i miałczały gdy on Tworzył ziemie. Stworzył ziemie zaś w dwa dni, bo po co się męczyć w siedem, jednak tą liczbę przekazał ludzią, gdyż oni potrzebują dwa dni wolnego prócz innych dni pracowitych. Jedno jest pewne, koty i ziemia istnieje, więc w każdej historii jest ziarenko prawdy Smile


(08-06-2011, 12:15)Diogenes napisał(a): <Zieeeeeew>Długo nie brałem udziału w tejże dyskusji, długo. I w zasadzie, nadal nie mam na to ochoty. Ta dyskusja, pardon, nie ma w ogóle sensu, ani trochę, ni w tę, ni w tamtą stronę go nie znajdziecie. Wszystko bowiem szlag trafia, kiedy którykolwiek z dyskutantów, dam chwalebny przykład Mike'a w tym przypadku, powie "bo tak jest", "musisz uwierzyć", bla bla bla, banialuki i jeszcze trochę bezsensu.

Żubr - twierdzenie jakoby wszystkie religie miały to samo źródło, a więc Boga jedynego chrześcijańskiego (niech mu się dobrze powodzi gdziekolwiek jest, w którejkolwiek jest religii, może nawet jest jednym z setek bogów hinduizmu? może...), było już pomysłem dziecinnej wiary oświeceniowych w religię naturalną. Mówię dziecinnej, bo takie myśli są doprawdy dziecinne, nie mające ani potwierdzenia w antropologii, ani tym bardziej w świętych księgach, którymi szczyci się większość religii świata (może Latający potwór spaghetii, albo niewidzialny czajniczek Russella również są hipostazami Boga Ojca Pana Jezuza?) Natomiast to, że Jan Paweł II dążył do pojednania wszystkich religii, wcale nie było podszyte wiarą w ich jedność, a raczej duchem ekumenizmu i innymi bredniami o tolerancji religijnej. Dalej: wiele razy mówisz, że sprawa z Bogiem jest prosta. Naiwność nie zna ludzkich granic. Interesujące, że średniowieczni teologowie pisali traktaty, nowożytni racjonaliści pisali opasłe księgi na temat Boga i żaden z nich, tokiem historii filozofii, nie doszedł do sedna. I ty chcesz wyjaśnić wszystko za pomocą kilku cytatów z Wielkiej Prawdomównej i Uniwersalnej Biblii?

I już mi się nie chce pisać...tra la la, piszcie dalej, wykłócajcie się (nie nie - prowadźcie rzeczową dyskusję), szafujcie Prawdą, Objawieniem, "Wiem lepiej", "Uwierz", "Nie wierz", "Śmierć", "Życie", "Predestynacja" ha ha, i kotki dwa. Może żądzą nami koty? Myślę, że to one stworzyły świat, w 2 dni! Tak mówi pradawna piosenka o nich. Wlazł kotem na płotek...banał czasami jest dobrym lekarstwem na brak sensu. <zieeew>

-> co do reklamy, wybaczcie nie wiedziałem Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości