Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rozprawka na temat Ateizmu i nie tylko... .
#46
Nie wiem jak u was. Moim zdaniem ludzie mogą sobie wierzyć w co chcą i jak chcą(byle tylko się zgadzało z kodeksem karnym, bo jak nie to trzeba takie towarzystwo ukrócić). Gorzej, jeżeli zaczynają swoje prawdy nieść światu i do nich przekonywać. Tego już za bardzo nie lubię.

Swoją drogą, zastanowiło was kiedykolwiek, jak to jest, że gdy dziecko ateistów zechce chodzić do kościoła to rodzice raczej nie będą mu tego utrudniać i robić większych problemów a z kolei ateista w rodzinie wierzących(zwłaszcza głęboko) ma trochę przegwizdane? Zwłaszcza gdy spotyka się z ultimatum: ateizm albo dom.
Odpowiedz
#47
(08-06-2011, 15:02)Żubr napisał(a): 1. Gdyby aspekt wiary był taki prosty, że opasłe tomiska i inne księgi były w stanie go wytłumaczyć, to wiara nie pochodziła by od Boga. No i tym samym Boga by nie było.

3.Jednak Twoja postawa, prześmiewcza jest trochę nie na miejscu. Wszak człowiek mądry to człowiek który nie naśmiewa się z kogoś tylko dlatego że w jego mniemaniu ten człowiek się myli. Mądry człowiek będzie próbował rozmawiać. Dowiedzieć się czegoś, a może się czegoś nauczyć. Może wytłumaczyć temu innemu co błądzi że jednak tak nie jest jak on myśli. Dlatego tutaj przyznam że "Ten kto czyta i śpi, niewiele może zrozumieć"
1. Czyli, idąc Twoim tokiem rozumowania, zawiłość i tajemniczość jest podstawowym aspektem, który definiuje boskość? Coś musi być tak pokręcone, żeby nie dało się tego wyjaśnić, tak? To Bóg zrobił to bardzo nie rozważnie.
3. Co do tego fragmentu: "Wszak człowiek mądry to człowiek który nie naśmiewa się z kogoś tylko dlatego że w jego mniemaniu ten człowiek się myli."
Czasami sam reaguję śmiechem, na niektóre rzeczy typowo religijne, ale nie oznacza to, że śmieję się z człowieka, bo się (według mnie) myli. Śmiech wzbudza we mnie fakt, że pomimo XXIw. ludzie wierzą w gadającego węża; istotę, która widzi i słyszy wszystko co każdy człowiek, robi każdego dnia; a sami wybuchają śmiechem gdy próbuję się im wmówić, że istnieje, choćby, święty Mikołaj.

Pozdrawiam.

"Umierając we własnych łożach, za wiele lat, będziecie chcieli zamienić te wszystkie dni, na jedną szansę, jedyną szansę, aby tu wrócić i powiedzieć naszym wrogom, że mogą odebrać nam życie, ale nigdy nie odbiorą nam naszej wolności!" William Wallace
Odpowiedz
#48
Żubr - na moje ogromne szczęście, zareagowałeś tak, jakbym chciał, żebyś zareagował. A więc zdroworozsądkowo i z przymrużeniem okaWink Za to ci dziękuję.

Nie nie, nie traktuj mojej ironicznej i prześmiewczej postawy jako chamstwa, którego powodem jest wyłącznie wiara, że się mylisz. Ja wcale nie twierdzę, że się mylisz, jednocześnie nie twierdzę, że masz rację. Ot, pustka, próżnia. Chciałem jedynie uzmysłowić wam, że wymiana poglądów na tym polu, kiedy zahacza się o metafizykę, teologię, skazana jest na niepowodzenie i wymiana informacji przez to również jest bezsensowna, skoro ciągle błądzimy po subiektywnej sferze poznania człowieka. Można rzec jasna sprowadzić dyskusję na tory społeczne, można porozmawiać o wpływie i potrzebie religii dla człowieka, o jej skutkach socjologicznych, ale rzucanie pełnych naiwności domysłów i próba uczynienia z nich argumentów wydaje się śmieszna poniekąd. Świat jest zbyt skomplikowany, aby mogła go wyjaśnić jedna książka, będąca na dodatek, a przynajmniej uznawana za taką przez grono wierzących, wielką metaforą, objawiającą prawdę dopiero po jej odpowiednim odczytaniu, żeby nie było niedomówień, istnieje jedno możliwe odczytanie - ortodoksyjne.

I, żeby wyjaśnić nieco moją postawę, muszę powiedzieć, że wcale nie podzielam również zdania zagorzałych ateistów, czy bardziej - nowych, przepojonych scjentystyczną ideologią ateistów - w szczególności tych z pod znaku "racjonalista.pl". Ci, podobnie jak wierzący, walcząc z dogmatami, sami je tworzą, wierząc w zbawczą i jedyną moc nauki. Moja niechęć miała być odzwierciedleniem faktu bezsensowności. Świat nie jest czarno biały. I nie sądzę, żeby trzeba go było na siłę malować dwoma barwami, wskazując wszystko na "tak" lub "nie". Odcienie szarości i mnogość, różnorodność jest nadzwyczaj fascynująca sama w sobie - nie trzeba dodawać jej transcendentnego, jedynego źródła i znaczeniaWink

Pozdrawiam,
Diogenes.
Odpowiedz
#49
(08-06-2011, 16:17)Quirinnos napisał(a):
(08-06-2011, 15:02)Żubr napisał(a): 1. Gdyby aspekt wiary był taki prosty, że opasłe tomiska i inne księgi były w stanie go wytłumaczyć, to wiara nie pochodziła by od Boga. No i tym samym Boga by nie było.

3.Jednak Twoja postawa, prześmiewcza jest trochę nie na miejscu. Wszak człowiek mądry to człowiek który nie naśmiewa się z kogoś tylko dlatego że w jego mniemaniu ten człowiek się myli. Mądry człowiek będzie próbował rozmawiać. Dowiedzieć się czegoś, a może się czegoś nauczyć. Może wytłumaczyć temu innemu co błądzi że jednak tak nie jest jak on myśli. Dlatego tutaj przyznam że "Ten kto czyta i śpi, niewiele może zrozumieć"
1. Czyli, idąc Twoim tokiem rozumowania, zawiłość i tajemniczość jest podstawowym aspektem, który definiuje boskość? Coś musi być tak pokręcone, żeby nie dało się tego wyjaśnić, tak? To Bóg zrobił to bardzo nie rozważnie.
3. Co do tego fragmentu: "Wszak człowiek mądry to człowiek który nie naśmiewa się z kogoś tylko dlatego że w jego mniemaniu ten człowiek się myli."
Czasami sam reaguję śmiechem, na niektóre rzeczy typowo religijne, ale nie oznacza to, że śmieję się z człowieka, bo się (według mnie) myli. Śmiech wzbudza we mnie fakt, że pomimo XXIw. ludzie wierzą w gadającego węża; istotę, która widzi i słyszy wszystko co każdy człowiek, robi każdego dnia; a sami wybuchają śmiechem gdy próbuję się im wmówić, że istnieje, choćby, święty Mikołaj.

Pozdrawiam.

no i miodzio Diogenes, cieszę się że się zgadzamy Big Grin

a co do tekstu powyżej...

1. Eh. chodziło mi o to że jeżeli rozmawiamy o istocie która jest wszechwiedząca i wszechmocna, to nigdy żaden człowiek nie zdoła opisać jej ani jej działania. A co definiuje Boskość? No cóż, to już temat na inną rozprawkę Wink
3. Fakt w trakcie rozmowy twarzą w twarz takie zachowanie jest stosunkowo normalne, ale gdy ktoś zaznacza to na forum (pisze czasowniki określające jego zachowanie czyt. senność, rozbawienie.) to oznaczać mogło by wiele rzeczy, między innymi śmianie się z innego człowieka, lekceważenie, neutralność itd.
A co do reszty tekstu. Taki już jest człowiek, że musi w coś wierzyć, nawet czasem w coś tak absurdalnego że aż nierealnego (na przykład latające kosmiczne spagetti) Smile
Odpowiedz
#50
Cytat:Wierzyć w fakt bycia samotny duchowo, wierzyć w fakt że nie ma się tej cechy jaką jest Wiara.

Ateizm może oznaczać zaprzeczanie istnieniu Boga lub nieuznawanie Jego władzy albo jedno i drugie. Można powiedzieć że ateista również kieruje się wiarą w nieistnienie Boga.

Cytat:Nie ma jako takiego „sumienia” tylko umysł

Każdy człowiek posiada sumienie. Czym ono jest? Sumienie definiuje się jako naturalne poczucie tego, co jest dobre, a co złe, sprawiedliwe albo niesprawiedliwe, moralne lub niemoralne.To nasz wewnętrzny sędzia, który analizuje nasze czyny, poglądy, wybory. Ciągłe ignorowanie lub zagłuszanie zasad moralnych powoduje że sumienie staje się nieczułe i właściwie nie reaguje.Przypomina to piętnowanie ciała rozżarzonym żelazem. Powstała w ten sposób blizna jest pozbawiona zakończeń nerwowych i tym samym zdolności czucia. Przypieczone sumienie nie reaguje na popełniany grzech ani też nie ostrzega przed jego powtarzaniem.

Cytat:Nie było by rozprowadzanych biblii, a pamiętaj że o tym iż istnieje Bóg wiesz z pisma świętego a te jest integralną częścią kościoła, więc kiedy nie wierzysz w kościół nie wierzysz też w pismo święte, a jeżeli nie wierzysz w Biblie… tak na dobrą sprawę nie wierzysz też w Boga tylko w Coś, co jest nieukształtowane i zrodzone tylko w Twoim umyśle.

Kościół przez wiele wieków nie był zainteresowany rozprowadzaniem Biblii, dopiero reformacja przyczyniła się że zaczęto tłumaczyć i drukować Pismo Swięte na języki europejskie. Jeszcze wcześniej podejmowali takie próby Wiklif Jan, Jan Hus, Tyndale William i inni.
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#51
Nie istnieje coś takiego jak "wiara w nieistnienie".
- Jest to okropny błąd logiczny.
Nie są potrzebne absolutnie żadne przesłanki by w cokolwiek nie wierzyć, więc porównywanie ateizmu do religii jest szczytem absurdu. Nie wierzę w bogów, nie wierzę też w świętego mikołaja i krasnoludki. Nie wierzenie w krasnoludki czyni ze mnie osobą "wierzącą w nieistnienie krasnoludków"? Ciężar dowodu zawsze leży po stronie tego, kto chce udowodnić istnienie czegoś. Osoba, która twierdzi, że coś nie istnieje, nie potrzebuje absolutnie żadnych(!) dowodów na poparcie swojego stanowiska.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz
#52
Wierzący nie praktykujący to żaden ateista.

Ateista jest człowiekiem nie uznającym możliwości istnienia Boga. Tak po prostu, Boga nie ma i tyle. Religie traktuje albo jako zjawiska szkodliwe (więc nie wmawiajcie mi proszę, że tak chętnie puści swoje dziecię na mszę), albo, w najlepszym przypadku za niegroźny przejaw folkloru (wtedy a i owszem).

Jako Katolik szanuję prawdziwych Ateistów.

Gorzej z tzw "niepraktykującymi". I żeby nie było, że mówię tylko w kontekście rozumienia KK. Jeśli bowiem ktoś wierzy, że najlepszym sposobem oddawania czci jego Bogu jest śpiewanie psalmów na łące o piątej rano z kawałkiem koziej skóry założonym na głowę, jego sprawa. Szanuję to.

Gorzej kiedy ktoś twierdzi: Ja wierzę Boże, że Ty jesteś, ale mam to serdecznie w d..... No tego to już totalnie nie rozumiem. Prędzej uszanuję kogoś kto oddaje cześć szatanowi. Bo ma jednak przekonania (totalnie niezgodne z moimi) ale jednak ma kręgosłup.

Dlatego twierdzę, że ateizm to zaprzeczanie istnieniu Boga. Zaprzeczenie jego władzy to... no właściwie satanizm.

Istota Boska z samej natury rzeczy musi być tajemnicza. W sumie przecież funkcjonuje ponad dostępnymi nam ludziom wymiarami. Czemu więc sądzić, że zdołamy pojąć Boską istotę używając naszego umysłu i doświadczenia?

Wiem, że niektórych wkurza, że religie "niosą swoje prawdy"... Po pierwsze jednak, być człowiekiem religijnym to właśnie żyć prawdami swej wiary. Więc one będą widoczne w każdym aspekcie życia. Apostolstwo zaś i ewangelizacja jest jedynym sposobem na rozszerzanie się poszczególnych wyznań.
corp by Gorzki.

[Obrazek: Piecz1.jpg]
Odpowiedz
#53
(24-12-2015, 12:10)sithisdagoth napisał(a): Nie istnieje coś takiego jak "wiara w nieistnienie".
- Jest to okropny błąd logiczny.
Nie są potrzebne absolutnie żadne przesłanki by w cokolwiek nie wierzyć, więc porównywanie ateizmu do religii jest szczytem absurdu. Nie wierzę w bogów, nie wierzę też w świętego mikołaja i krasnoludki. Nie wierzenie w krasnoludki czyni ze mnie osobą "wierzącą w nieistnienie krasnoludków"? Ciężar dowodu zawsze leży po stronie tego, kto chce udowodnić istnienie czegoś. Osoba, która twierdzi, że coś nie istnieje, nie potrzebuje absolutnie żadnych(!) dowodów na poparcie swojego stanowiska.

Ateista wierzy że nie ma Boga, czyli na swój sposób wiarę przejawia.
Nawet można powiedzieć że jest religijnym człowiekiem. Dlaczego?

Religia wiąże się zwykle z wiarą w jednego Boga lub wiele bóstw, cześć boską oddaje się też ludziom, przedmiotom, żądzom lub siłom natury

Dla niego bożkiem może być inny człowiek /gloryfikuje jego osobę/, przedmiot czy żądze cielesne. Czyli są w centrum uwagi.
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#54
Ależ brednie.

NIE potrzeba wiary by twierdzić, że coś nie istnieje. Czy to bogowie, święty mikołaj, magia, czy jednorożce. Po prostu nie.

Gloryfikowanie osoby, przedmiotu czy nawet żądzy cielesnych nie ma absolutnie nic wspólnego z religią. Zrównywanie gloryfikacji i "oddawanie czci boskiej" do tego samego poziomu to czysta głupota.

Nie można z nie wierzenia robić religii. No bo jak?

Po prostu nie mam powodów by wierzyć, koniec, kropka.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz
#55
Cytat:Istota Boska z samej natury rzeczy musi być tajemnicza. W sumie przecież funkcjonuje ponad dostępnymi nam ludziom wymiarami. Czemu więc sądzić, że zdołamy pojąć Boską istotę używając naszego umysłu i doświadczenia?

Jako katolik uznajesz autorytet Biblii, zobaczmy co na ten temat Jezus powiedział , czy potwierdził że Jego Ojciec-Bóg, jest tajemniczą Istotą?

To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa. /Jn 17,3/

Jak widzimy, Jezus twierdzi że życie wieczne jest uzależnione od poznawania jedynego prawdziwego Boga, oraz jego osoby.

Wniosek: Jezus nie powiedział że Bóg jest tajemniczy, wręcz przeciwnie, zachęcił do poznawania jego osoby.

Kolejny dowód:


„Macie więc modlić się w ten sposób: „‚Nasz Ojcze w niebiosach, niech będzie uświęcone twoje imię.  Niech przyjdzie twoje królestwo. Niech się dzieje twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi /Mt 6:9,10/

Czy Bóg jest Tajemnicą, skoro słowa modlitwy wzorcowej brzmią (...) ,,niech będzie uświęcone twoje imię''.

Jeżeli należy to imię uświęcać, to znaczy że Bóg ma własne imię i modlitwa kierowana jest do konkretnego Boga, nie do tajemniczej Istoty.
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#56
Sith. można stworzyć równoważną konstrukcję logiczną:

Nie wierzę, że Bóg istnieje = Wierzę, że Bóg nie istnieje.

Każdy, kto spotkał się z algebrą logiki Boole'a Ci to powie. Uprawnione jest więc takiej konstrukcji logicznej w dyskusji. Możemy napisać więc zamiennie, że: "Ateista nie wierzy w istnienie Boga" lub "Ateista wierzy w nieistnienie Boga". Stąd możemy wywieść logiczny wniosek, że Ateizm jest też wiarą. Smile. Czyli nie ma na tym świecie ludzi niewierzących.

Natomiast Skrobi, uważam, że druga część Twojej wypowiedzi jest już pewnym nadużyciem. Ponieważ nie jest wcale powiedzianym, że Ateista znajdzie sobie inny przedmiot kultu (choćby nieświadomego). Może bowiem prowadzić bardzo zrównoważone życie.

Religijność bowiem jest pomocą do dobrego życia. Nie jest jednak powiedziane, że warunkiem koniecznym i tożsamym.
corp by Gorzki.

[Obrazek: Piecz1.jpg]
Odpowiedz
#57
(24-12-2015, 12:50)sithisdagoth napisał(a): Ależ brednie.

NIE potrzeba wiary by twierdzić, że coś nie istnieje. Czy to bogowie, święty mikołaj, magia, czy jednorożce. Po prostu nie.

Gloryfikowanie osoby, przedmiotu czy nawet żądzy cielesnych nie ma absolutnie nic wspólnego z religią. Zrównywanie gloryfikacji i "oddawanie czci boskiej" do tego samego poziomu to czysta głupota.

Nie można z nie wierzenia robić religii. No bo jak?

Po prostu nie mam powodów by wierzyć, koniec, kropka.

Niestety potrzeba wiary. Potrzeba OGROMNEJ WIARY by wierzyć, że życie powstało z nieożywionej materii bez rozumnego kierownictwa,że ślepy traf sprawił że z niczego wszystko powstało w sposób uporządkowany i celowy.

Religia to forma wielbienia, niekoniecznie Boga. Na przykład  Buddyzm nie uznaje Boga istniejącego niezależnie od naszej świadomości , Stwórcy jako osoby. Jednakże wielu buddystów oddaje cześć wizerunkom i relikwiom Buddy, czyli gloryfikuje człowieka.
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#58
Nie wierzę, że Bóg istnieje = Wierzę, że Bóg nie istnieje.

- Nie stawiałbym znaku "=" pomiędzy tymi dwoma zdaniami.

Ateizm oparty opartą na logice i rachunku prawdopodobieństwa formą agnostycyzmu.

Ja sam (jak i zapewne większość ateistów) nie odrzucam całkowicie możliwości istnienia Boga, jako że nie da się udowodnić nieistnienia czegokolwiek, w tym jednorożców i świętego mikołaja (co za tym idzie "wierzę, że bóg nie istnieje" jest tu twierdzeniem nieadekwatnym) po prostu nie mam żadnych przesłanek by twierdzić, że istnieje.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz
#59
(24-12-2015, 12:59)gorzkiblotnica napisał(a): Sith. można stworzyć równoważną konstrukcję logiczną:

Nie wierzę, że Bóg istnieje = Wierzę, że Bóg nie istnieje.

Każdy, kto spotkał się z algebrą logiki Boole'a Ci to powie. Uprawnione jest więc takiej konstrukcji logicznej w dyskusji. Możemy napisać więc zamiennie, że: "Ateista nie wierzy w istnienie Boga" lub "Ateista wierzy w nieistnienie Boga". Stąd możemy wywieść logiczny wniosek, że Ateizm jest też wiarą. Smile. Czyli nie ma na tym świecie ludzi niewierzących.

Natomiast Skrobi, uważam, że druga część Twojej wypowiedzi jest już pewnym nadużyciem. Ponieważ nie jest wcale powiedzianym, że Ateista znajdzie sobie inny przedmiot kultu (choćby nieświadomego). Może bowiem prowadzić bardzo zrównoważone życie.


Religijność bowiem jest pomocą do dobrego życia. Nie jest jednak powiedziane, że warunkiem koniecznym i tożsamym.
Napisałem że dla niego bożkiem może być przedmiot, człowiek lub żądze cielesne,,,

(24-12-2015, 13:11)sithisdagoth napisał(a): Nie wierzę, że Bóg istnieje = Wierzę, że Bóg nie istnieje.

- Nie stawiałbym znaku "=" pomiędzy tymi dwoma zdaniami.

Ateizm oparty opartą na logice i rachunku prawdopodobieństwa formą agnostycyzmu.

Ja sam (jak i zapewne większość ateistów) nie odrzucam całkowicie możliwości istnienia Boga, jako że nie da się udowodnić nieistnienia czegokolwiek, w tym jednorożców i świętego mikołaja (co za tym idzie "wierzę, że bóg nie istnieje" jest tu twierdzeniem nieadekwatnym) po prostu nie mam żadnych przesłanek by twierdzić, że istnieje.

Nie ma żadnych przesłanek twierdzenie, że z niczego może powstać coś i ktośSmile Ale to osobny temat
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#60
Jest mnóstwo rzeczy, które wskazują na to, że "życie powstało z nieożywionej materii bez rozumnego kierownictwa". A ewolucja w skutek rokombinacji DNA to nie "ślepy traf", a przystosowanie do otoczenia.
Ja zmienię swoje zdanie, jeśli będę miał sensowne wskazówki na to, że jest inaczej. Tym się różni wiara od logicznego wnioskowania.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości