Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 2
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czerwony Kapturek
#1
- Kupi pan zapałki?
Opatulony w grube futro mężczyzna rozejrzał się zaskoczony. Mała dziewczynka w czerwonym płaszczyku wyrosła jak spod ziemi. Wyciągnęła w jego stronę dłonie, w których ściskała paczkę zapałek. Łowca zmarszczył krzaczaste brwi i spojrzał na nią, zaskoczony.
- Co? - wydusił.
W odpowiedzi wbiło się w niego poważne spojrzenie wielkich, zielonych oczu, osadzonych w okrągłej buzi okolonej burzą blond loków.
- Kupi pan zapałki? - powtórzyła dziewczynka bardziej natarczywym tonem.
Mężczyzna prychnął i wskazał na buzujący wesoło ogień u jego stóp.
- Mam tyle ciepła, ile potrzeba – stwierdził, po czym zerknął na dziewczynkę. - Skąd właściwie się tu wzięłaś? Zgubiłaś się?
Przyjrzał się nieskazitelnie białej powierzchni zamarzniętego jeziora i otaczającemu ich lasowi, teraz przyprószonemu śniegiem i pogrążonemu w zimowej ciszy. Nigdzie nie dostrzegł śladów stóp. Dziewczynka wskazała trzymaną przez niego wędkę, której linka ginęła w przeręblu wybitym w grubej warstwie lodu skuwającej jezioro.
- Kupi pan zapałki? Naprawdę przydałyby się panu zapałki.- Nie – warknął mężczyzna. - Zmykaj mała. Mam tu coś do roboty.
Nagle coś szarpnęło za wędkę. Łowca zerwał się i zapierając nogami pociągnął do tyłu. Za jego plecami dziewczynka otworzyła pudełko zapałek. W tym momencie z przerębla wystrzeliła fioletowa macka. Owinęła się wokół mężczyzny i wciągnęła go do wody. Nieszczęśnik nawet nie zdążył wrzasnąć. Woda pod przeręblem zaczęła się kotłować, a dziewczynka wyciągnęła jedną zapałkę i zamachnęła się. Zapałka zatoczyła w powietrzu zgrabną parabolę, a z przerębla znowu wystrzeliła macka. Zapałka kontynuowała swój lot. Macka obróciła się i ruszyła w stronę dziewczynki. Zatrzymała się tuż przed jej nosem, bowiem w tej chwili zapałka wpadła do ogniska. Pod niebo wystrzeliły płomienie zielone jak oczy dziecka, które nawet nie mrugnęło. Rozległ się przejmujący pisk, od którego drzewa w lesie straciły śnieżne czapy. Macka zafalowała i zwinęła się z bólu. Z pluskiem upadła na lód i została wciągnięta pod wodę.
Dziewczynka podeszła spokojnie do przerębla i spojrzała w falującą powierzchnię czarnej wody. Wzruszyła ramionami.
- A mówiłam, że przydałyby mu się zapałki – powiedziała i odeszła w stronę lasu, nie pozostawiając na śniegu żadnych śladów.
Odpowiedz
#2
No wreszcie coś dla prozaika. Od tych miniatur prozy poetyckiej to już można... Big Grin Big Grin Big Grin
No to zaczynamy:
(13-02-2018, 03:03)Pulpa Fikcyjna napisał(a): Wyciągnęła w jego stronę dłonie, w których ściskała paczkę zapałek.
Całą paczkę czy pudełko? (chyba, że chodzi o uniknięcie powtórzenia z pudełkiem kilka zdań dalej to ok)
(13-02-2018, 03:03)Pulpa Fikcyjna napisał(a): Przyjrzał się nieskazitelnie białej powierzchni zamarzniętego jeziora i otaczającemu ich lasowi, teraz przyprószonemu śniegiem i pogrążonemu w zimowej ciszy.
Jeśli chodzi o las otaczający jezior to powinno być go, jeśli chodzi o to, że las otacza bohaterów to jest ok.

(13-02-2018, 03:03)Pulpa Fikcyjna napisał(a): - Kupi pan zapałki? Naprawdę przydałyby się panu zapałki.- Nie – warknął mężczyzna. - Zmykaj mała. Mam tu coś do roboty.
Wypowiedź łowcy od nowej linijki.

(13-02-2018, 03:03)Pulpa Fikcyjna napisał(a): Nagle coś szarpnęło za wędkę. Łowca zerwał się i zapierając nogami pociągnął do tyłu. Za jego plecami dziewczynka otworzyła pudełko zapałek. W tym momencie z przerębla wystrzeliła fioletowa macka. Owinęła się wokół mężczyzny i wciągnęła go do wody. Nieszczęśnik nawet nie zdążył wrzasnąć. Woda pod przeręblem zaczęła się kotłować, a dziewczynka wyciągnęła jedną zapałkę i zamachnęła się. Zapałka zatoczyła w powietrzu zgrabną parabolę, a z przerębla znowu wystrzeliła macka. Zapałka kontynuowała swój lot. Macka obróciła się i ruszyła (rzucając?) w stronę dziewczynki. Zatrzymała się tuż przed jej nosem, bowiem w tej chwili zapałka wpadła do ogniska. Pod niebo wystrzeliły płomienie zielone jak oczy dziecka, które nawet nie mrugnęło. Rozległ się przejmujący pisk, od którego drzewa w lesie straciły śnieżne czapy. Macka zafalowała i zwinęła się z bólu. Z pluskiem upadła na lód i została wciągnięta pod wodę.
W tej scenie akcji jeszcze trzeba popracować nad zgrabnością opisów zwłaszcza w podkreślonych miejscach. Dobrze byłoby też uniknąć licznych powtórzeń słowa "zapałka".


Zabawna opowiastka. Coś jak kupowanie wiewiórki w filmie "Wyścig szczurów" Wink
Pomysł i fabuła warta wysokiej noty, jednak nad formą jeszcze trzeba popracować.
Na tę chwilę dałbym 2,5 gwiazdki, ale na razie się wstrzymam, bo zgrabne doszlifowanie może ocenę podnieść.
Odpowiedz
#3
Niczego sobie opowiastka, chociaż mimo wszystko przewidywalna... Wiadomo, że facet zapałek nie kupi i gorzko pożałuje...
Odpowiedz
#4
Bardzo fajna historia z morałem, cóż z tego że przewidywalna? Pod względem stylistycznym nie mam właściwie żadnych uwag, piszesz ciekawie i ładnie składasz zdania. Jedyne, do czego się przyczepię, to powtórzenia: zapałek i macek zdecydowanie za dużo...
Poczekam z oceną, aż naniesiesz zmiany Smile
Odpowiedz
#5
Bardzo fajna historia o tych co nie chcą pomóc choć przecież mogliby.
Odpowiedz
#6
Tragikomedia i horror w jednym? Czyli dramat bohaterki i dalszy, zaskakujący nieco rozwój wydarzeń. Taka zabawa gatunkami?
Przyznam trochę spodziewałem się czegoś takiego - nie wiem jak inni. Może dlatego że znam słowa pewnej piosenki w której tytułowa bohaterka występuje w negatywnej roli.

A może "Kup pan zapałki" wybrzmiałoby lepiej dla całej wspomnianej tonacji utworu?
Odpowiedz
#7
Myślę, że zabrzmiało by lepiej. Ciekawiej się kojarzy.

Fajna ta miniatura. Horror? Nie. Raczej lekko zabawne, nie powiem, żebym parsknął śmiechem, ale uśmiech zagościł mi na gębie Wink. No i rola dziewuszki też nie jest negatywna. Powiedziałbym, że była raczej próbą... Takim testem na człowieczeństwo.

Pozdrawiam serdecznie.
corp by Gorzki.

[Obrazek: Piecz1.jpg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości