Via Appia - Forum

Pełna wersja: spowiedź z uzasadnieniem - liryka czerwiec 2014
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
napisałem ponad dwieście wierszy
z których cztery były okej
wiedzieli o tym wszyscy aniołowie oraz święci
więc hurtem wylałem ich z roboty

teraz siedzą pewnie u tych swoich złotowłosych kurewek
albo wyperfumowanych chłopców
zażerają się rosołem na boskiej kości
ciągną boski zasiłek boską rentę
i wymykają nocą z domów
żeby gasić boskie papierosy na moim czole gdy śpię

nie dziwię się
tam to chyba żadna nowość
nie miejcie mi tego za złe

ale co mogłem zrobić gdy wydało mnie niebo
Jestem tu dzięki zachęcie, że nie zaznam od Ciebie podniosłej poezji. Smile

W pierwszej strofie naprawdę czuję spowiedź. Ale po ostatnim wersie podmiot liryczny brzmi jak Bóg:
Cytat:wiedzieli o tym wszyscy aniołowie oraz święci
więc hurtem wylałem ich z roboty
Czemu przeczą dwa pierwsze wersy. Chyba, że to aluzja, że święte persony są na usługach poetów. Jeśli tak, to mi się ta fucha podoba.

Cytat:teraz siedzą pewnie u tych swoich złotowłosych kurewek
albo wyperfumowanych chłopców
Mam olśnienie!
Wygląda mi to tak:
Podmiot liryczny jest ponad Bogiem. Po wylaniu świętych z roboty, poszli pracować do Boga, wśród Jego aniołów i zasad.
Ale coś się pokręciło i podmiot spadł niżej, zyskując pogardę, pokazywaną gaszeniem papierosów na czole. Jednocześnie dalej pozostaje bytem bardziej rozwiniętym, co wnioskuję po:
Cytat:tam to chyba żadna nowość

Cytat:ale co mogłem zrobić gdy wydało mnie niebo
Wygląda na to, ze podmiot powstał z nieba. Wydało go jak plon

Ale mam też inny koncept.
Dwa wersy to fragment spowiedzi. A skoro spowiedź jest przed Bogiem, to wszyscy święci o tym wiedzieli, więc podmiot był konsekwentny... na łamach swojej poezji. Dlatego reszta jest światem stworzonym z wyobrażeń.
Cytat:nie dziwię się
tam to chyba żadna nowość
To mi wygląda, że podmiot liryczny w końcu zaczął wierzyć, że to, co pisze może być prawdziwe. Po głębszym zastanowieniu, doszedł też do takich wniosków.
Cytat:ale co mogłem zrobić gdy wydało mnie niebo
Wtedy (w tym przypadku), usprawiedliwia się z pisania takich rzeczy, tłumacząc, że jego zajęcie zostało ujawnione przez niebo. Ewentualnie tutaj pasuje mi też koncept, że poeta został wydany przez niebo jako jego owoc, dlatego też to by wyjaśniało jego poezję opisującą niebo.

Jeśli przeczytam to jeszcze ze dwa razy, prawdopodobnie nasuną mi się jeszcze inne wnioski i skojarzenia.
Ciekawie piszesz - za pierwszym razem mi się nie spodobało, za drugim przyciągnęło, za trzecim kazało się zastanowić, a za czwartym wyciągnąć wnioski. W trakcie tej analizy doszło jeszcze pięcio- i sześciokrotne przeczytanie tekstu i jeszcze głębsza refleksja. Ale też nie jakaś beznadziejna zaduma, tylko takie "hm... co autor miał na myśli?".
Fajny wiersz. Poczytam enty raz rano, na świeżo. Może dostrzegę jeszcze więcej. Stworzyłeś kopalnię skojarzeń.
Obszerny komentarz i interpretacja. Dzięki, że chciało Ci się poświęcić na to czas. Jeśli naprawdę masz ochotę, to kombinuj dalej albo daj znać, gdy zdecydujesz się dowiedzieć o co chodzi.

Nie jestem ponad Bogiem/bogiem.

Pozdrawiam ciepło.
A będę kombinować, bo mam kolejny koncept. Big Grin
Pierwszy raz mam tyle pomysłów do jednego tekstu.
Obawiam się jednak, że więcej sensownej treści z siebie nie wykrzeszę, więc muszę Cię prosić o objaśnienie.
Ale pomysłami się podzielę:
Najpierw, po rozłożeniu w zeszycie interpretacyjnym na części składowe, dochodzę do wniosku, że:
wiersze mogą być metaforą uczynków. Ponad dwieście różnorakich, ale tylko cztery dobre.
Wylanie z roboty aniołów i świętych... ale jaka była ich praca? Zsyłali natchnienie? Aluzja do niegdysiejszego poglądu, jakoby poezja (i muzyka, i artyzm ogólnie według tej teorii) zbliżała do boskości.
Wtedy gaszenie boskich papierosów podczas snu mogłoby być właśnie zobrazowanie zsyłania tego natchnienia, tudzież ogólnie snów czy innych pomysłów. A ponieważ zostali zwolnieni, w ramach zemsty są to tylko ledwie papierosy - żadne ambitne natchnienie.
Ewentualnie jeszcze ten czyn może obrazować pogardę. Nie mogę jednak zinterpretować w tej konwencji poprzednich wersów, dlatego niezbyt mi się to podoba, ten mój pomysł... Po dłuższej przerwie i ponownym przeczytaniu mam ostatni, jak na razie najlepszy pomysł.
Ten pomysł z kolei uderza w metaforyzowanie kościoła, jego działania i wspólnoty.
Wiersze symbolizują spowiedź. Tylko cztery szczere, prawdziwe, owocujące i dwieście marnych.
Aniołowie i święci = biskupi i księża.
Wylanie z roboty = odejście od kościoła.
Złotowłose kurewki i wyperfumowani chłopcy = rzesze nawróconych "dziewcząt i chłopców, kobiet i mężczyzn", upodabniających się do wymuskanego ideału chrześcijanina.
Rosół na boskiej kości = perspektywa zbawienia...?
Boski zasiłek i boska renta = zasiłek, czyli "Boże spraw, żeby..." i renta, czyli rozrywka na starość w postaci mszy.
Wymykanie się nocą z domów = tu się zastanawiam. Może noc to tylko metafora umykania przed powinnością w celach religijnych.
i gaszenie papierosów na czole = potępienie postawy i rozprawy o ogniu piekielnym w wypadku podobnego postępowania.

Cytat:nie dziwię się
tam to chyba żadna nowość
nie miejcie mi tego za złe
Na zakończenie - podsumowanie. Nic dziwnego, że tak to wszystko wygląda. Wydawać by się mogło, że to szaleństwo, ale wewnątrz tej grupy to całkowita normalność. Ostatni wers to taka trochę aluzja do dobrych i złych czynów, a propos potępienia.

Cytat:ale co mogłem zrobić gdy wydało mnie niebo
Żeby nie pojechać po bandzie, powiem z dozą ostrożności - wszystko to wina klerów.

Nie sądzę, żeby ta interpretacja była choć w paru procentach poprawna, dlatego błagam Cię, o Mistrzu Poezji, wzorze cnót pisanych, zdradź mi sens!
Cytat:błagam Cię, o Mistrzu Poezji, wzorze cnót pisanych, zdradź mi sens!
Daruj sobie. Jeszcze raz, fajnie, że wpadłeś/wpadłaś, nie wiem, zdajesz się pilnować, żeby nie używać czasowników w formie wskazującej na płeć użytkownika.

Pozdrawiam.
Wojbiku, tak się zastanawiam, czy nie brzmiałoby mocniej i dwuznaczniej w finale:

"ale co mogłem zrobić gdy wyda-li-ło mnie niebo" (to rozdzielenie myślnikami i wytłuszczenie czynię jedynie dla wyróżnika technicznego!). Słowo wydalenie może mieć tu wg mnie dość ciekawe odniesienie. Między fizjologicznym a w sumie tradycyjnym znaczeniem. Przy tym chyba wydania (na świat) również tu nie neguje?

Ot, tak mi przyszło.

Inna rzecz, to cała wypowiedź autotematyczna Peela.
Wiesz, w sumie to nic nowego, sam wiesz. Owszem, u Ciebie jest to jak lekki bezpretensjonalny uśmiech, z wyczuwalną autoironią.

Cała wypowiedź liryczna zmierza do puenty, która chyba mogłaby być zakończeniem każdego innego worka skojarzeń itp.
Swoją drogą idąc o stopień dalej, czyli do artystycznego samookreślenia się, już nie tylko jako wydanego (wydalonego) przez niebo, ale jako prawie alter-ego boskie, mamy niemało przykładów z historii sztuki, kultury i literatury w ogóle.

Polecam lekturę "Dzienników" Wacława Niżyńskiego (zwanego "Bogiem tańca') i w ogóle wniknięcia w jego tragiczną biografię. Ewentualnie warto zobaczyć spektakl "Bóg Niżyński" Teatru Wierszalin z Supraśla.

Tak, wtedy refleksja ironiczna i auto-kpiąca umyka, ale...??? wierz staremu błaznowi, że warto...


4/5 ciut naciągane, bo jednak nie bez biegłości, ale jednak się prześlizgujesz po autotematyce. W sumie warto byłoby spowiedź nieco bardziej potraktować niejednoznacznie, ale to wymagałoby poświęcenia czasu na wyrafinowanie w wykonaniu utworu. A wiem, że potrafisz Tongue
Postaram się następnym razem. Dzięki, że wpadłeś.
Przeczytam.

Pozdrawiam.
Tytuł zaciekawia i na pewno przyciąga do utworu. Podobało mi się tak do czwartego wersu drugie strofy, potem już powiało nudą. Na pewno utwór ma potencjał. Ja bym jeszcze pomyślała nad końcówką. Zostawiam 3/5Smile
Okej. Dzięki za pochylenie się nad tekstem.

Pozdrawiam.
No - i to jest robota.
Wchodzisz z buta, ciągniesz lokalnych wieśniaków z bara i plujesz barmanowi w ryj.
Tak mężczyźni powinni pisać poezję, jeśli już muszą to robić.

I - co trzeba przyznać - ostatni wers wprowadza dwie możliwości odbioru, a to super.

Pozdrawiam.
Miło, spróbuję zacząć znowu z tej strony. Dziękuję, że wpadłaś, K.

Pozdrawiam ciepło.
(09-05-2014, 19:28)wojbik napisał(a): [ -> ]napisałem ponad dwieście wierszy
z których cztery były okej
wiedzieli o tym wszyscy aniołowie oraz święci
więc hurtem wylałem ich z roboty

teraz siedzą pewnie u tych swoich złotowłosych kurewek -

tak łapię ironię, ale po cholerę to? No wiem budujesz na tym pól wiersza. Ale tak wszyscy wiemy, że ,,święci żrą kiełbasę, mają w dupie zywych''

albo wyperfumowanych chłopców
zażerają się rosołem na boskiej kości
ciągną boski zasiłek boską rentę
i wymykają nocą z domów
żeby gasić boskie papierosy na moim czole gdy śpię - ta strofa jest fajna

nie dziwię się
tam to chyba żadna nowość - a to jest dla mnie niepotrzebne
nie miejcie mi tego za złe

ale co mogłem zrobić gdy wydało mnie niebo
Bardzo mi miło poznać Wojbika z przeszłości, barda spraw życiowych, piewcę codzienności z domieszką filozofii, takiej zwyczajnej, ludzkiej, chlopskorozumowej.
 To takie pisanie nieudziwnione, nie sranie w banie, pieprzenie kotka za pomocą młotka, nie jakieś tam ptaszki i kwiatki, pitolenie o zawodach miłosnych, blaknacych księżycach, o gwiazdkach i zazdrości o ukochaną, która jednak wolała innego.
To jest męska poezja, kawa na ławę, dupa w troki i jedziem, maleńka Big Grin
Wiersz przedni, a dyskusja pod nim wielce interesująca.
Aż żal dupę ściska, że dziś na VA już tak się pod utworami nie dyskutuje. Szkoda, Wielka, wielka szkoda.
Gratulacje dla autora wyróżnionego przez naszych użytkowników utworu z czerwca 2014 w II edycji konkursu Archeo.
Gratuluję! Heart