Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Znak pokoju
#1

Obecni włodarze naszego folwarku, sędziowie, prawodawcy, moraliści i społeczni naukowcy uzbrojeni w partyjne legitymacje, przypominają pewnego niedzielnego logika, który obciąwszy pchle nogi na próżno ją prosił, by skakała. Z czego wysnuł wniosek: po amputacji pchła głuchnie.
*
Naprzeciw siebie stoją diabeł i anioł. Diabeł ma w ręku kamień, anioł - chleb. Z tym, że kamień jest o niewielkiej wielkości, a chleb ma chrześcijańskie rozmiary młyńskiego koła. 
Jak się takim bochenkiem gwizdnie w opozycyjne ucho, to od razu widać, po czyjej stronie jest racja. 

Odczuwamy coraz silniej, a reagujemy coraz mniej; nie ma w nas instynktownego zapotrzebowania na subtelność: stała się niemodna i poszła się pieprzyć. 

Jakkolwiek zdajemy sobie sprawę, że agresja i nieuzasadniona niechęć do dyskusji zatacza coraz szersze kręgi i rośnie w geometrycznym tempie, że  tak samo jak znieczulica towarzyszy nam od zawsze, to przecież z każdym dniem obserwujemy nasilenie się skali tego zjawiska. 

Syndrom odrazy do wymiany racjonalnych argumentów, liczne spory ideowe i ukartowane fermenty  powstające między ludźmi nazywanymi politykami, prowadzone językiem wulgarnym i napastliwym, są przenoszone do naszych domów. Szerokim strumieniem wędrują pod strzechy, a z telewizyjnych sprawozdań, sejmowych wiadomości czy obrad rządu, z konferencji prasowych i zabaw z przeciekami, szarzy obywatele czerpią wzory do naśladowania.
*
Tych, którzy są delikatni bez powodu, jest mrowie, tych, co się oburzają na chamstwo, jest garstka. Grupka zastraszonych krzykiem; to z powodu lęku przed np. pobiciem, lub zbluzganiem, woli międlić w sobie przekleństwa - szeptem. 

Lęk przed narażeniem się żulowi jest naturalny. Zwłaszcza, gdy zna się bezsilność policji, opieszałość i nieskuteczność sądów, gdy uświadamiamy sobie, że mamy popsute i bzdurnie pobłażliwe prawo: litościwe dla przestępcy, bezduszne i restrykcyjne wobec ofiar. 

Obawa przed żulem jest uzasadniona. Tym większa, gdy lepiej się zna dane z naszych szkół nie wychowujących, a pobierających pensję za nieudolność. Kiedy widzi się rodziców przymykających oko na wybryki swoich pociech. Rząd nadający im miano patriotów.
*
Żyjemy w kłamstwie, w obłudzie, w masce dopasowanej do okoliczności, do roli, w której tkwimy. 

Jesteśmy surowi, apodyktyczni, wymagający; gdy rozmawiamy z dziećmi, wydajemy się sobie ważni, mądrzy, niezastąpieni. Wtłaczamy im do zdezorientowanych głów nasze kompleksy, lęki, obawy wyniesione ze swojego dzieciństwa, wciskamy w nich zabobony, którymi faszerowali nas wujowie, mamy, tatusiowie i kumple z podwórka. 

Malec, który dostrzega, jak tatuś rzuca mamusią o ścianę, uczy się, że ciskanie mamą jest objawem miłości. Z nauki tej wyciąga wniosek, że jak dorośnie, będzie taki sam. Tatuś, zgodnie z poglądami wyznawanymi przez kolegów z zakładu pracy, nienawidzi gejów, choć zna ich tylko ze słyszenia i  żadnego z nich nie widział na oczy. Tak jak nie ma pojęcia o faszystach, jakkolwiek w głębi ubogiego ducha broni i popiera ich przemyślenia.

Podobnie wyrobione  zdanie ma na temat aborcji choć kiedy go o nią zapytać, nie wie, co to jest i czym to się je. Tak samo nie orientuje się w problemach LGTB. O transplantacjach ma wiedzę zerową, lecz na ich temat lubi się wypowiadać. Podobnie uwielbia błyszczeć na konferencjach   prasowych, uczenie i dostojnie tokować w sprawach paranormalnych przyczyn katastrof.

A dziecko widzi i słyszy. Jest w tym początkowym okresie dorastania, kształtowania się psychiki, zapatrzone w rodziców jak w obraz. Bezkrytycznie przyswaja ich słowa, gesty, wyrażenia i przekonania.  Uczy się, nasiąka naszymi banałami i farmazonami, wchłania wszystkie nasze pedagogiczne toksyny, uprzedzania, gusła, którymi zostaliśmy nakarmieni.
*
By przekonać się o prawdziwości tych słów, starczy posłuchać wykwintnej polszczyzny sejmowych pyskaczy. Popatrzeć na ich mandaryńskie pozy i niezacne miny. Lub na telewizyjne wystąpienia zaproszonych gości, rzekomo światłych dyskutantów, a tak naprawdę – rykowiska z rozwrzeszczanymi przekupkami. 

Starczy rozejrzeć się dookoła, by zatęsknić za regułami savoir-vivre`u. Po II Wojnie Światowej kraj nasz dopiero się przyzwyczajał do życia bez bomb i w pierwszym rzędzie należało zatroszczyć się o jego odbudowę. O jego podźwignięcie ze zgliszcz.  Naprawienie wieloletnich poniechań i zaniedbań datujących się od lat, a występujących jeszcze po odzyskaniu Niepodległości. 

Dla ludzi wychowanych w czasie komuszego nierządu konieczne były instrukcje obsługi chusteczki do nosa, lub szczegółowe dyrektywy na temat jedzenia przy stole. 
Większość z nich rekrutowała się ze środowiska zatrutego niesprawiedliwością i analfabetyzmem powstałym BEZ ICH WINY. Ze środowiska uważanego za bezmyślną siłę roboczą przybywającą z dalekich stron umysłowej prowincji. 

Niedocenieni przez Historię, odrzuceni w awansach, cisi, zaprotestowali. Korzystając z nadarzającej się okazji do pokazania się z lepszej strony, tryumfalnie wchodzą na miejsca niegdysiejszych elit. 

Niestety, jak każdy sukces musi być okupiony ciężką pracą, tak i należenie do elity wymaga spełnienia określonych warunków. Jednym z nich jest wykształcenie oparte na wiedzy. Znajomość niezabobonnych realiów współczesnego świata. Świata dalekiego od zapyziałej lepianki praszczura. Bogatego w kulturową różnorodność. No i w zrozumienie zachodzących  w nim procesów.
"Zawsze pamiętaj, że tłum, który oklaskuje twoją koronację, jest tym samym tłumem, który będzie oklaskiwał twoją egzekucję."
T. Pratchett "Piekło pocztowe"

Odpowiedz
#2
Drobna techniczna uwaga: w kilku miejscach zdarzają się podwójne spacje. Chyba znajdziesz z pomocą standardowego przeszukiwania pliku tekstowego.
Odpowiedz
#3
(21-09-2019, 13:53)OWSIANKO napisał(a): Odczuwamy coraz silniej, a reagujemy coraz mniej; nie ma w nas instynktownego zapotrzebowania na subtelność: stała się niemodna i poszła się pieprzyć. 

Nie jest to sentencja na makatkę - i to bynajmniej z powodu kolokwializmu.
Żyjemy w czasach masowego hejtu. Jesteśmy stłamszeni przez hejt, hejt knebluje nam usta. Człowiek kulturalny woli postawić kołnierz i przemknąć niepostrzeżenie koło wydzierającej się bandy. Udawać ślepego i głuchego, będąc świadkiem przemocy.
A to już mały krok do tego, by stać się marionetką, maskotką, która milczy, by mieć spokój, a w gruncie rzeczy swoją apatią wspiera agresję.
Agresji wszędzie pod dostatkiem - i w domu, i na ulicy, w telewizji i w Internecie. Źle pojmowana asertywność zmusza niektóre jednostki do narzucania innym swoich poglądów, z jednoczesnym odrzuceniem możliwości, ze mogą nie mieć racji. 
Czy warto walczyć z tym zjawiskiem? Pozostawię pytanie bez odpowiedzi.
Dobry felieton.
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#4
Szczęście, że  Pan Owsianko nie aspiruje na następcę Franciszka i Jana Pawła II, bo ten jego znak pokoju to  jak ofiarowanie paciorków pierwotnie myślącym, od roboty.
Skoro się nie sprawdziła demokracja bezpośrednia / chyba jednak spodziewany klops wyborczy/ to autor proponuję demokrację mędrców. Po wypisywaniu peanów na cześć Owsiaka -notabene wielokrotne skazywanego na przejawy mowy nienawiści, chamstwa /choćby wobec Pani Pawłowicz/, czerpiącego pełnymi garściami z datków min. nie tylko  dla podniesienia swojego podupadającego imaża, Pan Owsianko jest dla mnie niewiarygodny i w tym tekście. Ba goniący w piętkę, pod nieodpartym impulsem wypisania się jak człowiek. Nie mylić ze zwrotem wykrzyczeć się jak człowiek.

Demokracje mędrców pojedynczych, zbiorowych już przerabialiśmy. A i kazania kaznodziejów wszystkich dni siódmych - z naciskiem na przyszłe. Ale to już chodzi o próbę ratowania ciągłości sugerowanych przewodników, myślicieli, sympatycznych starszych panów - bez podawania nazwisk i funkcji.

W zasadzie to dawno  powinienem dać sobie spokój z komentowaniem subtelności Pana Owsianki.

Odpowiedz
#5
Dobry felieton, zmuszający do refleksji. Populizm i wynoszenie na szczyty władzy ludzi kompletnie do tego nieprzygotowanych jest wadą w bardzo wielu krajach; tyle że w tych o wieloletniej,  utrwalonej demokracji, działają mechanizmy kontroli i szacunek dla trójpodziału władzy. Tam rządząca aktualnie władza nie może uzyskać omnipotencji.

PS.Moje sugestie do zapisu:
- wiele zdań jest krótkich, trochę brzmią jak staccato, co w felietonie trochę zgrzyta. Wiele z nich można by połączyć w jedno, co nadałoby płynności. Chyba że taki styl ma Autor.

*kamień jest o niewielkiej wielkości  -  [i]kamień jest niewielkiej wielkości[/i]

*agresja i nieuzasadniona niechęć do dyskusji zatacza coraz szersze kręgi i rośnie - agresja i nieuzasadniona niechęć do dyskusji zatacza coraz szersze kręgi oraz rośnie

 *Po II Wojnie Światowej - Po II wojnie światowej (I wojna światowa w międzywojniu nazywana była "Wielką Wojną" i była pisana dużą literą, jako nazwa własna)
Odpowiedz
#6
Zdzisław

dziękuję za cenne uwagi
mj

Grain

piszesz: "
W zasadzie to dawno powinienem dać sobie spokój z komentowaniem subtelności Pana Owsianki." To dlaczego jeszcze komentujesz?
"Zawsze pamiętaj, że tłum, który oklaskuje twoją koronację, jest tym samym tłumem, który będzie oklaskiwał twoją egzekucję."
T. Pratchett "Piekło pocztowe"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości