Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
W gruncie rzeczy
#1
Anachoreci
mają liczne objawy przekarmienia
błogosławieństw.

Aż do wzdęcia, co może się skończyć
nieprzystojnym zakończeniem
kariery.

Nawet u samych bram,
jeszcze przed wieczornicą
na oścież otwartych.

Teraz pozostała tylko pozycja oranta, 
bo nadmiar pokory szkodzi
na kolana. Niezbędne na drodze
do Canossy albo innego miejsca.

Tak zwanej pokuty.
Co podobno uwzniaśla, ponad poziom
przeciętnego zjadacza 
modlitwy.

Zwanym człowiekiem
i tym podobne inwektywy,
w ten deseń.
Odpowiedz
#2
Peel podchodzi wkurwem ugruntowanym na tle starorzecza tekstów żródłowych z przynależnościami.

Z jakąś pewnością wiersz nie dotyczy pomnika ze Swiebodzina ani Rio de Janeiro.

Tym bardziej generała Berlinga autora  Regulaminu Służby Wartowniczej i Aportowania.

I na szczęście Koziołka Matołka. Jeszcze się uchował w Pacanowie z  orientacją seksualną w systemie dwójkowym.

Najgorsze jest to, że każdy chuj może na swój strój robić wszystko i powiedzieć wszystko.

Zawsze znajdzie poklask, zwolenników. Myśmy się już dawno tak skundlili, że żaden Koziołek Matołek nie może się równać z chihuahua albo shar pei

legalnej blondynki albo świętym spokojem mopsa.

Twój wiersz, to jakby komentarz ostatnich wydarzeń, a przecież jest tyle nośnych tematycznie bździudździułek do lirycznego zagospodarowania i duchowej eksploracji.

Pewnie, że masz tu chaos zamiast komentarza, ale kończę Gałczyńskim



Bo żywy student, to jest kłopot dziki.
A my, Polacy, my lubim pomniki.

Z młodzieżowym pozdrowieniem.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Przygody Koziołka Matołka i Madame Bovary to niepełna kolejność lektur.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości