Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Trójkąty, ostroboki, szpagaty
#1
Kiedy za oknem taki skwar, może chciałbyś
poszurać mną jak szmatą
po krochmalu,
nago?
Pozamiatać mną w dziwnych miejscach?

Na babci bursztyny rozsypane mnie rzucić i zalać
do procent powyżej?
Jak postawisz mi mur, ja sobie stworzę chmurę, by nań
wejść. Albo ławkę podstawię, takie mam ciężkie
od żądzy sumienie. Jak mogłeś nie pozmywać
naczyń? Nie wierzę...

To ja cały dzień się wspinam, by donieść
informację... O wszach i wsze  (dont vous a parlé mon coeur).
Po ustach palec jak smyk, smyr-smyr. Sza.
Nie dowie się nikt.
Nie zmienię się w sopel tak jak ty. O nie.
Nie dam się!

Halo!
To ja! Najdroższa wariatka twa, na nerwach
wciąż będę ci grać, jak na bębnie ram -
tam – tam!

Być może potrafisz namalować mi na niebiesko, uśmiech Giocondy,
powietrzem.
Mam pędzel.
Staram się, bo sny. Chcę więcej!
Amarantowy szampan sprowadzany z Chin
i trawiaste dywany, bierzesz mnie
wśród pszczół tak doskonałych,

a potem lepię ci ciasto z dżojstików, cukrowej waty
i żelek Haribo.
Czujesz jakie wilgotne? Puszyste?

A ty znów jesteś na diecie?
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#2
Nie wiem, czy zażartowałaś sobie, Mirindo, wrzucając ten tekst w takim stanie.
A przecież to świetny, emocjonalny wiersz kobiety niezaspokojonej. Nie chcę twierdzić, że odrzuconej.

Nie masz pojęcia jak rozumiem te emocje, chociaż stoję po drugiej stronie płci.

Nie zmieniając wiersza ani trochę, zmieniłem go jednak przez rozczłonkowanie, co nadaje pewne akcenty.
Z całą pewnością zaimprowizowałaś.

Ustawiłem go na chybcika, tak jak Ty, Mirindo, go napisałaś.
Niezupełnie na chybcika, bo naprawdę rozumiem emocje, które Tobą targają.
Jesteś jedną z najbardziej kobiecych, znanych mi istot.
To ogromny komplement.
Domyślam się kto jest niewidzialnym podmiotem lirycznym. A może nie.
Niedźwiedzie są nieobliczalne, bo mają swoje pory drzemki, czy też hibernacji.

Oto Twój wiersz bez zmian w tekście

Kiedy za oknem taki skwar, może chciałbyś
poszurać mną jak szmatą
po krochmalu,
nago?
Pozamiatać mną w dziwnych miejscach?

Na babci bursztyny rozsypane mnie rzucić i zalać
do procent powyżej?
Jak postawisz mi mur, ja sobie stworzę chmurę by nań
wejść. Albo ławkę podstawię, takie mam ciężkie
od żądzy sumienie. Jak mogłeś nie pozmywać
naczyń? Nie wierzę...

To ja cały dzień się wspinam, by donieść
informację... O wszach i wsze  (dont vous a parlé mon coeur).
Po ustach palec jak smyk, smyr-smyr. Sza.
Nie dowie się nikt.
Nie zmienię się w sopel tak jak ty. O nie.
Nie dam się!

Halo!
To ja! Najdroższa wariatka twa, na nerwach
wciąż będę ci grać, jak na bębnie ram -
tam – tam!

Być może potrafisz namalować mi uśmiech Giocondy,
powietrzem na niebiesko.
Mam pędzel.
Staram się, bo sny. Chcę więcej!
Amarantowy szampan sprowadzany z Chin
i trawiaste dywany, bierzesz mnie
wśród pszczół tak doskonałych,

a potem lepię ci ciasto z dżojstików, cukrowej waty
i żelek Haribo.
Czujesz jakie wilgotne? Puszyste?

A ty znów jesteś na diecie?

Być może nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak świetny jest twój wiersz, po odpowiednim zaakcentowaniu.
Wprowadziłbym kilka zmian kosmetycznych, ale nie trzeba.
Kłamstwo wymaga wiary, aby zaistnieć. Uwierzę w każde pod warunkiem, że mi się spodoba.
J.E.S.

***
Jak być mądrym.. .?
Ukrywać swoją głupotę!
G.B. Shaw
Lub okazywać ją w niewielkich dawkach, kiedy się tego po tobie spodziewają.
J.E.S.

[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#3
Ha! Zrobiłeś z tego tekstu wiersz pełną gębą! Serdecznie Ci dziękuję, Jerzu! Oczywiście, że czułam, iż wersyfikacja jest do niczego. Ponieważ pisałam z myślą o miniaturze, prozie poetyckiej raczej, a tu wyszedł wiersz, zupełnie nieoczekiwanie. Zabieram Twoją wersyfikację, jest fantastyczna Heart

Wersję ze starą wersyfikacją wstawiam poniżej, ku pamięci, by lekcję dobrze zapamiętać.

Cytat:Kiedy za oknem taki skwar, może chciałbyś poszurać mną jak szmatą po krochmalu, nago?
Pozamiatać mną w dziwnych miejscach? Na babci bursztyny rozsypane mnie rzucić i zalać do procent powyżej?
Jak postawisz mi mur, ja sobie stworzę chmurę, by nań wejść. Albo ławkę podstawię, takie mam ciężkie od żądzy sumienie.
Jak mogłeś nie pozmywać naczyń? Nie wierzę...
To ja cały dzień się wspinam, by donieść informację... O wszach i wsze (dont vous a parlé mon coeur). 
Po ustach palec jak smyk, smyr-smyr.
Sza. Nie dowie się nikt. Nie zmienię się w sopel tak jak ty. O nie. Nie dam się!
Halo! To ja! Najdroższa wariatka twa, na nerwach wciąż będę ci grać, jak na bębnie: ram-tam, tam!
Być może potrafisz namalować mi uśmiech Giocondy, na niebiesko powietrzem? Mam pędzel.
Staram się, bo sny. Chcę więcej! Amarantowy szampan sprowadzany z Chin i trawiaste dywany, 
bierzesz mnie wśród pszczół tak doskonałych, a potem lepię ci ciasto z dżojstików, cukrowej waty i żelek Haribo. 
Czujesz, jakie wilgotne? Puszyste?
A ty znów jesteś na diecie?
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#4
Mirando, cieszę się, bo widzę z jakim zapałem fikasz. Ale to gorący wiersz! Czytałam z taką pasją i oddaniem, że rezerwy tlenu kończą się, więc wietrzę się na balkonie.
- żeby sędzia nie zaznał radości w sądzeniu -



Odpowiedz
#5
Odradzam się, Julio! Znów czuję moc!
Dziękuję Heart
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#6
Mirando, zgadza się, jest moc, jest pazur!
Odpowiedz
#7
Mirando,ten wiersz porusza we mnie wszystkie emocje,uczucia
i moje...wspomnienia

piękne
Odpowiedz
#8
Serrrdecznie dziękuję Lizy, Macieju Smile
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości