Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sens życia
#1
Wiele osób zastanawia się nad sensem życia. Czy człowiek istnieje po to, by „czynić wszystko, na co ma ochotę”, „brać z życia tyle, ile się da”, „użyć życia”,wychować dzieci, zaznać szczęścia, a potem umrzeć.

A może sensem życia jest wspinanie się po ,,szczeblach kariery'', zapewniając sobie popularność i dostatnie życie? Niektórzy dążą do tego żeby stać się gwiazdą sportu lub muzyki, wielu którzy to osiągnęli nie byli w pełni szczęśliwi i odczuwali wewnętrzną pustkę.


Jane Fonda, słynna aktorka hollywoodzka, pobierająca w latach siedemdziesiątych pół miliona dolarów za film, oświadczyła: „Poznałam smak bogactwa i posiadania wszelkich dóbr materialnych. Nic to nie jest warte. Przy każdej pływalni mamy tu od razu psychiatrę, a cóż dopiero mówić o liczbie rozwodów i dzieci, które nienawidzą rodziców”.

Na początku ubiegłego stulecia udzielił wywiadu Andrew Carnegie, magnat przemysłu stalowego, będący wówczas jednym z najzamożniejszych ludzi na świecie. „Nie ma mi czego zazdrościć” — stwierdził Carnegie. „Czy moje bogactwo może mi pomóc? Mam sześćdziesiąt lat i dolegliwości trawienne. Za młodość i zdrowie oddałbym wszystkie swoje miliony”.
Dziennikarz tak opisał dalszą część ich rozmowy: „Pan Carnegie nagle odwrócił się i ściszonym głosem, pełnym nieopisanej goryczy i przejęcia, powiedział: ‚Gdybym mógł zawrzeć taki układ jak Faust, zrobiłbym to bez wahania. Chętnie pozbyłbym się wszystkiego, żeby móc rozpocząć życie od nowa’”.

Znany przemysłowiec naftowy Jean Paul Getty, dysponujący miliardami, przyznał: „Z pieniędzmi niekoniecznie związane jest szczęście; chyba raczej nieszczęście

A co powiedział multimilioner Aristoteles Onassis : „Kiedy się osiągnie pewien pułap, pieniądze przestają być ważne. Liczą się sukcesy. Postąpiłbym rozsądnie, gdybym teraz się zatrzymał. Ale nie potrafię tego zrobić. Muszę piąć się coraz wyżej — po prostu dla atrakcji”.

Posiadanie bogactw ma pewne zalety, ale nie zawsze jest błogosławieństwem. W dzisiejszych niespokojnych czasach ludziom zamożnym oraz członkom ich rodzin nierzadko grozi porwanie dla okupu, albo taka osoba może zostać zamordowana. Bogaci stale muszą się liczyć z tym niebezpieczeństwem

A co powiedzieć o gwiazdach sportu, czy czują się spełnione?

„Wszystkie moje trofea i medale nic nie znaczą” — wyznała Mary Wazeter, biegaczka sparaliżowana po fatalnym w skutkach skoku z mostu.
„Dużo się nauczyłam o życiu” — opowiadała dalej. „Między innymi tego, że wbrew opinii wielu ludzi dążenie do perfekcji i sukcesu nie zapewnia prawdziwego zadowolenia. Nie dały mi go ani świetne wyniki w nauce, ani uczestniczenie w mistrzostwach stanowych, ani zgrabna figura”.
Dość ostro wypowiedział się na ten temat socjolog John Whitworth: „Po zawodach nie zostaje nic poza statystyką. Wszystko to wydaje się takie płytkie. Przypuszczam jednak, że pasuje to do naszego społeczeństwa”. Obecne przecenianie znaczenia sportu stawia wszystkie inne wartości w fałszywym świetle.
Po zwycięstwie w biegu na 200 metrów podczas Olimpiady w 1964 roku Henry Carr wyjaśnił: „Kiedy wracałem do wioski olimpijskiej, po raz pierwszy dobrze obejrzałem ten złoty medal. (...) Pomyślałem sobie: I to ma być cała nagroda za tyle lat ciężkiej pracy? Powinienem być szczęśliwy, a byłem wściekły. Boleśnie się zawiodłem”. Podobnie czuł się bokser Marlon Starling po zdobyciu w 1987 roku tytułu mistrza świata zawodowców w wadze półśredniej. Powiedział: „Tytuł ten jest niczym wobec słów mojego dziecka: ‚Tatusiu, kocham cię’”.


Czy jest głębszy sens zabiegać o takie przemijające wartości, kosztem rodziny i zdrowia? Osobiście uważam że jest to stratą cennego czasu i życia. Można uczyć się na błędach innych analizując ich[/size] przemyślenia i wyciągać właściwe wnioski

Myśliciel konfucjański Tu Wei-Ming powiedział: „Właściwy sens życia znajdujemy w naszej zwykłej ludzkiej egzystencji”. Zgodnie z tym poglądem ludzie zawsze będą się rodzić, walczyć o przetrwanie i umierać. Perspektywa taka nie napawa optymizmem. A czy w ogóle jest prawdziwa?

Elie Wiesel, który podczas drugiej wojny światowej przeżył koszmar hitlerowskich obozów zagłady, zauważył: „‚Po co tu jesteśmy?’ — oto najważniejsze pytanie, przed jakim staje człowiek. (...) Widziałem bezsensowną śmierć, a mimo to wierzę, że życie ma jakiś cel”. Wiesel nie potrafił jednak sprecyzować, na czym ten cel polega.

Redaktor Vermont Royster oświadczył: „Od zarania dziejów zastanawiamy się nad sobą, (...) nad swym miejscem we wszechświecie, lecz nie posunęliśmy się zbytnio do przodu. Wciąż nie znamy odpowiedzi na pytania, kim jesteśmy, po co żyjemy i dokąd zmierzamy”.

Ewolucjonista Stephen Jay Gould powiedział: „Być może pragnęlibyśmy znaleźć ‚wznioślejszą’ odpowiedź, ale takiej nie ma”. Dla wyznawców teorii ewolucji życie to walka o przetrwanie najlepiej przystosowanych, a jej końcem jest śmierć. Również ten pogląd nie daje żadnej nadziei. A czy chociaż jest prawdziwy?

Zdaniem wielu przywódców religijnych sens życia polega na dobrym postępowaniu, dzięki temu bowiem po śmierci człowieka jego dusza będzie mogła pójść do nieba i przebywać tam wiecznie. Natomiast złych ludzi czekają wieczyste męki w piekle. W takim razie na ziemi dalej musiałyby panować tak samo niezadowalające warunki, jak w ciągu całych dziejów. Ale jeśli Bóg chciał, żeby ludzie żyli sobie w niebie niczym aniołowie, to dlaczego od razu ich takimi nie stworzył?
Z wymienionymi powyżej poglądami nie mogą dojść do ładu nawet duchowni. Doktor W. R. Inge, były dziekan katedry świętego Pawła w Londynie, powiedział kiedyś: „Całe życie usiłowałem dociec sensu istnienia. Próbowałem zgłębić pojęcie wieczności, pojęcie zła oraz istotę natury ludzkiej — trzy sprawy, które zawsze miały dla mnie zasadnicze znaczenie. Niestety, nie rozstrzygnąłem żadnej”.


Gdy już dojdziemy do tego, jak sobie radzić w życiu, i gdy możemy korzystać z luksusów wcześniej nieosiągalnych — klimatyzacji, płyt kompaktowych, świeżych owoców dostępnych przez cały rok — wówczas zaczynamy się zastanawiać, po co żyjemy. Po co właściwie biegniemy w tym wyścigu szczurów? Jaki to wszystko ma sens?” (David G. Myers, profesor psychologii w Hope College w Holland w stanie Michigan).

Jakiej zatem udzielić odpowiedzi na pytanie- Jaki sens ma życie? A może szkoda czasu na takie dociekania? Zlekceważenie tego pytania byłoby jak chodzenie z kamykiem w bucie, co oczywiście jest możliwe, lecz na pewno nikogo nie uszczęśliwi.
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#2
Zgadzam się z powyższym w całej rozciągłości.
W tej chwili moim sensem życia jest dziecko, uczestniczenie w jego rozwoju, obserwowanie postępów, duma i podziw nad przejawianymi talentami, dążenie do tego, aby miało łatwiejszy start w życiu niż ja. Gdybym nie miała dziecka, to podejrzewam, że byłabym teraz w głębokiej depresji, bo gdy człowiek osiągnie w życiu pewien pułap, zaczyna rozumieć, że ten właśnie wyścig szczurów do niczego nie prowadzi i zostaje czekać na pierwsze zmarszczki, a potem na starość. Ale niezależnie od tego, czy jest drugie życie po śmierci, czy go nie ma, trzeba się tym ziemskim cieszyć i żyć tak, żeby coś po sobie dobrego pozostawić dla przyszłego pokolenia. Mam na myśli nie tylko dobra materialne, ale wartości, wspomnienia, coś, co będzie miało choćby najmniejszy wpływ na kształt tego przyszłego świata.
Odpowiedz
#3
Cytat:Zgadzam się z powyższym w całej rozciągłości.
W tej chwili moim sensem życia jest dziecko, uczestniczenie w jego rozwoju, obserwowanie postępów, duma i podziw nad przejawianymi talentami, dążenie do tego, aby miało łatwiejszy start w życiu niż ja. Gdybym nie miała dziecka, to podejrzewam, że byłabym teraz w głębokiej depresji, bo gdy człowiek osiągnie w życiu pewien pułap, zaczyna rozumieć, że ten właśnie wyścig szczurów do niczego nie prowadzi i zostaje czekać na pierwsze zmarszczki, a potem na starość. Ale niezależnie od tego, czy jest drugie życie po śmierci, czy go nie ma, trzeba się tym ziemskim cieszyć i żyć tak, żeby coś po sobie dobrego pozostawić dla przyszłego pokolenia. Mam na myśli nie tylko dobra materialne, ale wartości, wspomnienia, coś, co będzie miało choćby najmniejszy wpływ na kształt tego przyszłego świata.

Dziękuję za ciekawy komentarz
Wychowanie dziecka jest bardzo odpowiedzialnym i pracochłonnym zajęciem, szczególnie w obecnych niestabilnych i burzliwych czasach. Jest takie powiedzenie: Dom wybudować, drzewko zasadzić i dzieci wychować.
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#4
Cel życia jest taki jaki każdy sam sobie wymyśli.
Dla jednych jest to rodzina, dla innych kariera, sława czy pieniądze. Ludzie są różni i różne rzeczy ich uszczęśliwiają. Ciężko powiedzieć kto ma lepsze a kto ma gorsze priorytety. Jeśli komuś więcej szczęścia daje jeżdżenie Ferrari niż zakładanie rodziny to niech jeździ tym Ferrari i ma się dobrze.

Tekst zadaje pytanie i nie odpowiada na nie.
Więcej cytatów niż własnego wkładu, to zdecydowany błąd strukturalny.
Kilka luźno powiązanych że sobą akapitów to zbyt mało na dobry teksty publicystyczny.

Są ludzie, którym pieniądze szczęścia nie dały, ale zapewniam, że większość bogaczy jest jednak całkiem szczęśliwa że swojego stanu posiadania.

Z ostateczną tezą całkowicie się nie zgadzam. Lepiej nie zastanawiać się nad tym i żyć niż szukać głębszego sensu i patrzeć jak życie ucieka między palcami.

Moim zdaniem to doszukiwanie się sensu wynika z ciekawej właściwości ludzkiego mózgu. W drodze własnych rozmyślań doszedłem do wniosku, że nasz centralny ośrodek nerwowy nie jest w stanie przez dłuższy czas funkcjonowac w sytuacjach bez logicznego wyjaśnienia, gdyż wywołują one poważny dyskomfort psychiczny. A jeśli logiczne wyjaśnienia nie są osiągalne to korzysta z takich jakie ma dostępne.
Stąd dysonans poznawczy, syndrom kata, syndrom sztokholmski, część depresji oraz właśnie potrzeba szukania sensu w życiu.

Ps. Wybrałeś sobie zły temat na tekst, bo o 'szukaniu sensu życia' napisano już chyba wszystko.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz
#5
Cytat:Ps. Wybrałeś sobie zły temat na tekst, bo o 'szukaniu sensu życia' napisano już chyba wszystko.

Może i napisano, ale są ludzie którzy nadal go szukają.

Gabinety psychiatryczne i psychologiczne w ,,szwach pękają'', ponieważ coraz więcej ludzi jest bezradnych, samotnych i zagubionych w dzisiejszym świecie.

Nie uważam żeby temat był nieaktualny, wprost przeciwnie jak najbardziej na czasie
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#6
Temat oczywiście jest na czasie, należy nawet do tych tematów, które zawsze będą na czasie. To bardzo grząski grunt i niełatwo o nim pisać bez popadania w truizmy, no i z góry wiadomo, że nie będzie satysfakcjonującej odpowiedzi.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz
#7
Cytat:no i z góry wiadomo, że nie będzie satysfakcjonującej odpowiedzi.

Skąd taka pewność?Confused
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#8
''Odpowiedź na ostateczne pytanie, czym jest życie, Wszechświat i… i tak dalej, brzmi… 42.''

Więc już wyjaśnione.

No nie sądzisz chyba, że podszedłem do twojego tekstu z myślą ''łał, ktoś w końcu znalazł ostateczną odpowiedź na sens istnienia, cóż za wiekopomne wydarzenie!''?

Dywagacje natemat sensu życia nigdy nie przyniosą jednoznacznego rezultatu. Aż czuję się zażenowany, że muszę to tłumaczyć.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz
#9
Skrobipiórku, po pierwsze publicystyka polega na tym żeby w całym WŁASNYM tekście odnieść się do jednego cytatu, a nie na tym, żeby kilka własnych zdań poprzeć pięćdziesięcioma cytatatami. Po drugie próbujesz udowodnić, że sukces nie jest sensem życia cytując ludzi którzy go osiągnęli. Brakuje mi w tym tekście cytatów ludzi biednych które potwierdzałyby, że biada i brak sukcesów ich uszczęśliwiły i stały się ich sensem życia. Sensem życia człowieka (jak wszystkich zwierząt na tej planecie) jest zachowanie gatunku. Człowiek jest tylko trochę sprytniejszy od małpy i doszukiwanie się głębszych wartości w jego istnieniu wynika z egocentryzmu. Jeden silniejszy podmuch słonecznego wiatru który pozbawi nas prądu spowoduje, że wrócimy na drzewa i zaczniemy się wzajemnie zjadać. Jeżeli człowiek jest taki wyjątkowy, to dlaczego żółwie, słonie żyją od nas dłużej? Jesteśmy tylko technicznie rozwiniętym ssakiem którego w sensie moralno społecznym przerastają delfiny, mrówki, pszczoły, szczury i jeszcze kilka innych gatunków.

Pozdrawiam
Prawda jest jak dupa, każdy ma własną.
https://www.facebook.com/Waldemar.Biela.rysunek/?ref=hl
Odpowiedz
#10
Cytat: Brakuje mi w tym tekście cytatów ludzi biednych które potwierdzałyby, że biada i brak sukcesów ich uszczęśliwiły i stały się ich sensem życia.

Masz zupełną rację, trudno się spodziewać żeby ubóstwo kogoś uszczęśliwiało.


Cytat:Jeżeli człowiek jest taki wyjątkowy, to dlaczego żółwie, słonie żyją od nas dłużej? Jesteśmy tylko technicznie rozwiniętym ssakiem którego w sensie moralno społecznym przerastają delfiny, mrówki, pszczoły, szczury i jeszcze kilka innych gatunków.

Bardzo logiczne pytanie. Rzeczywiście pod niejednym względem inne stworzonka przewyższają wynalazki człowieka. Mam poważne wątpliwości co do tego, czy jesteśmy TYLKO technicznie rozwiniętym sakiem i czy delfiny, mrówki,pszczoły i szczury kierują się moralnymi zasadami?
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#11
Myśliciel konfucjański Tu Wei-Ming powiedział: „Właściwy sens życia znajdujemy w naszej zwykłej ludzkiej egzystencji”

Marne pocieszenie.Huh

Dla wyznawców teorii ewolucji życie to walka o przetrwanie najlepiej przystosowanych, a jej końcem jest śmierć. Również żadne pocieszenie Sad

Doktor W. R. Inge, były dziekan katedry świętego Pawła w Londynie, powiedział kiedyś: „Całe życie usiłowałem dociec sensu istnienia. Próbowałem zgłębić pojęcie wieczności, pojęcie zła oraz istotę natury ludzkiej — trzy sprawy, które zawsze miały dla mnie zasadnicze znaczenie. Niestety, nie rozstrzygnąłem żadnej”.
Nawet panowie doktorzy dziekanowie są bezradni, nie potrafią udzielić żadnej klarownej odpowiedziHuh

Czyżby życie było tylko wegetacją i oczekiwaniem na nieuchronną śmierć!
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#12
skrobipiórek,

uderzasz z jednej strony. Odrzucając ewolucję, wychodzisz z założenia, że jedyną opozycją w stosunku do współczesnego konsumpcjonizmu jest ratunek w chrześcijaństwie (spełnienie w Bogu, który posyła na wieczne męki tych, którzy odrzucą jego przesłanie). Ta skryta chęć niesienia Ewangelii ludziom z forum staje się powoli irytująca.

Nie zapominajmy, że to właśnie chrześcijaństwo przyczyniło się do wzbudzenia pogardy człowieka do niego samego; pogardy, jakiej wcześniej nie znano. Nie kto inny, jak Augustyn z Hippony mówił o tym, że człowiek rodzi się pośród uryny i kału (bełkot przejęty po Platonie, tzn. materia jest zła, trzeba się z niej wyzwolić). Papież Innocenty III natomiast bajdurzył o cielesności, która budzi wręcz wstręt, bajdurzył o człowieku, który dzięki tej cielesności budzi pogardę. Ta w gruncie rzeczy żydowska sekta od wieków wmawia ludziom, że ten świat to padół płaczu i łez, wobec czego jedynym ratunkiem jest ukojenie w Panu. Dla mnie to marne pocieszenie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę gniew owego Pana wobec wszystkich, którzy jakoś nie mają ochoty na realizację "jedynie słusznej" drogi.

W oczy rzuca się także ignorancja historyczna. Odnalazłeś "jedynie słuszną" drogę i nie dostrzegłeś, że byli w historii ludzie (chociażby Oswald Spengler), którzy gardząc wszechobecnym konsumpcjonizmem, mówili o Życiu jako o duchowej, witalnej wartości, odrzucając zarazem całą tradycję chrześcijańską, jaka zniosła istniejące wcześniej hierarchie, które utrzymywały w świecie porządek. Co z tym zrobisz? Bo widzisz, odrzucając ewolucjonizm, mogę odnaleźć spełnienie w Tradycjonalizmie Integralnym, którzy odrzuca i ewolucję, i wszelkie wartości modernizmu, ucząc jednocześnie o aryjskich wartościach (nie kojarzyć ze współczesnym rozumieniem terminu "rasa aryjska"). "Ukojenie w Panu" nie jest jedynym ratunkiem dla współczesnego świata, choćbyś bardzo tego chciał.

No i z tego, co się orientuję, teologia chrześcijańska jakoś nie potępia tych, którzy odnajdują spełnienie w karierze aktora i adwokata. Bóg chrześcijański, dając ludziom wolny wybór, zgodził się również na pluralizm występujący w świecie, bo świat potrzebuje tak inżynierów, jak i księży (nie jestem chrześcijaninem, po prostu tłumaczę, jak to wygląda w tym nurcie).

Myślisz w wyjątkowo uproszczony sposób, wobec czego sam felieton nie zatrzymuje.
Odpowiedz
#13
Cytat:uderzasz z jednej strony. Odrzucając ewolucję, wychodzisz z założenia, że jedyną opozycją w stosunku do współczesnego konsumpcjonizmu jest ratunek w chrześcijaństwie (spełnienie w Bogu, który posyła na wieczne męki tych, którzy odrzucą jego przesłanie). Ta skryta chęć niesienia Ewangelii ludziom z forum staje się powoli irytująca.

Twierdzisz że Bóg wysyła na wieczne męki/ nic takiego nigdy nie pisałem/
Jest wyjście, jeżeli razi cię temat Ewangelii, po prostu nie czytaj!
Mówimy dzisiaj bardzo wiele o tolerancji, czy lubisz jak cię wciskają w ,,swoje ramy''?


Cytat:Nie zapominajmy, że to właśnie chrześcijaństwo przyczyniło się do wzbudzenia pogardy człowieka do niego samego; pogardy, jakiej wcześniej nie znano. Nie kto inny, jak Augustyn z Hippony mówił o tym, że człowiek rodzi się pośród uryny i kału (bełkot przejęty po Platonie, tzn. materia jest zła, trzeba się z niej wyzwolić). Papież Innocenty III natomiast bajdurzył o cielesności, która budzi wręcz wstręt, bajdurzył o człowieku, który dzięki tej cielesności budzi pogardę. Ta w gruncie rzeczy żydowska sekta od wieków wmawia ludziom, że ten świat to padół płaczu i łez, wobec czego jedynym ratunkiem jest ukojenie w Panu.


Nie wiem co masz na myśli pisząc ,,żydowska sekta''. Jeżeli chodzi ci o pierwszych chrześcijan , to nigdy nie wmawiali ludziom że ten świat to padół płaczu i łez- ponieważ Jezus Chrystus niósł optymistyczne przesłanie i nadzieję ludzkości. To bardziej tchnie naukami KRK / ale to nie ta bajka/



Cytat:Bo widzisz, odrzucając ewolucjonizm, mogę odnaleźć spełnienie w Tradycjonalizmie Integralnym, którzy odrzuca i ewolucję, i wszelkie wartości modernizmu, ucząc jednocześnie o aryjskich wartościach (nie kojarzyć ze współczesnym rozumieniem terminu "rasa aryjska"). "Ukojenie w Panu" nie jest jedynym ratunkiem dla współczesnego świata, choćbyś bardzo tego chciał.


Nikt nikomu nie nakazuje porzucić swój pogląd, rozpatrujemy temat sens życia.



Cytat:No i z tego, co się orientuję, teologia chrześcijańska jakoś nie potępia tych, którzy odnajdują spełnienie w karierze aktora i adwokata. Bóg chrześcijański, dając ludziom wolny wybór, zgodził się również na pluralizm występujący w świecie, bo świat potrzebuje tak inżynierów, jak i księży (nie jestem chrześcijaninem, po prostu tłumaczę, jak to wygląda w tym nurcie).

Kto kogo tu potępia?Confused
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz
#14
Chrześcijaństwo było pierwotnie żydowską sektą. Sekta ta, znajdując się w Rzymie, nie była w stanie tolerować rzymskiej kultury, wobec czego zaczęła narzucać Imperium Romanum "jedynie słuszną" drogę, co z kolei doprowadziło do upadku wartości antycznych.

Pierwsi chrześcijanie właśnie szczególnie wmawiali ludziom, że ten świat to padół płaczu i łez. Chrześcijańskie sekty - chociażby katarzy, którzy odrzucali prokreację, ponieważ powodowała "uwikłanie się w złą materię" - niszczyli wszystko, co antyczne (w ich języku pogańskie, a więc niewłaściwe). Naturalnie, jeśli tutaj zaprotestujesz, mówiąc, że przecież chrześcijanie mogli stworzyć nieprawdziwy obraz Chrystusa, to poniekąd będziesz miał rację, bo ten Chrystus, o którym ja czytam, był raczej radykałem, politycznym rewolucjonistą, który głosił wyzwolenie się z żydowskiej tradycji (zbioru rytuałów opisanych w Starym Testamencie). Nie zmienia to jednak faktu, że całe chrześcijańskie przesłanie - odrzucenie materii jako czegoś złego, głęboka pogarda dla naturalnych instynktów, ustawienie "dobrych i sprawiedliwych" po jednej stronie świata, po drugiej natomiast tych złych, skazanych na piekło - przyczyniło się właśnie do upadku dawnych ideałów. Dzisiaj mamy przez to bałagan w kulturze.

Poza tym Ty piszesz poniekąd oczywiste oczywistości, nie dbając o funkcję estetyczną tekstu, a to bardzo ważne w literaturze. Wiemy, że bezmyślna pogoń za dobrami materialnymi jest oznaką głupoty, wiemy, że współczesność, banalizując wszelkie aspiracje duchowe, nie jest w stanie zaoferować jednostce tak wartościowej sztuki (poza rzadkimi przypadkami), jak i alternatywnych dróg, bo teraźniejszy Europejczyk, naiwnie wierząc w "równość, wolność i braterstwo", przestał wierzyć, że istnieją jakiekolwiek podziały, takie jak lepszy-gorszy. Dzisiejszy artysta, pisząc piękną, nieco archaiczną polszczyzną, jest wyśmiewany za "staroświeckość", a na salonach króluje ironia, bezmyślny pastiż i pisarze, którzy przestali nawet wierzyć w talent, iskrę boską, stając się rzemieślnikami zaspokajającymi żądne taniej rozrywki masy. Oczywiście, tak nieustanna technizacja, jak i model życia oparty na pracy (wszystko jest dzisiaj formą pracy, nawet odpoczynek) jest nad wyraz gówniany, ale to jest oczywiste, dlatego też zadaniem publicysty czy literata w ogóle jest pisanie o pewnych ważnych rzeczach w piękny sposób. W przeciwnym razie wychodzi z tego coś w rodzaju narzekania panów spod sklepu: "Wszystko się sypie, nie ma już porządku, a ludzie to dzisiaj wolą chodzić do marketów miast do kościoła".
Odpowiedz
#15
Cytat:Chrześcijaństwo było pierwotnie żydowską sektą. Sekta ta, znajdując się w Rzymie, nie była w stanie tolerować rzymskiej kultury, wobec czego zaczęła narzucać Imperium Romanum "jedynie słuszną" drogę, co z kolei doprowadziło do upadku wartości antycznych.

Czy uczniowie Jezusa mieli pławić się w rozpuście, przyjmując taki rozpasany styl życia w imperium rzymskim?

Czy ,,narzucali'', a może tylko rozgłaszali ewangelię?
Siłą to narzucał w późniejszych stuleciach KRK, już wypaczone / dogmaty i tradycje/ nauki chrześcijańskie.


Cytat:Pierwsi chrześcijanie właśnie szczególnie wmawiali ludziom, że ten świat to padół płaczu i łez. Chrześcijańskie sekty - chociażby katarzy, którzy odrzucali prokreację, ponieważ powodowała "uwikłanie się w złą materię" - niszczyli wszystko, co antyczne (w ich języku pogańskie, a więc niewłaściwe). Naturalnie, jeśli tutaj zaprotestujesz, mówiąc, że przecież chrześcijanie mogli stworzyć nieprawdziwy obraz Chrystusa, to poniekąd będziesz miał rację, bo ten Chrystus, o którym ja czytam, był raczej radykałem, politycznym rewolucjonistą, który głosił wyzwolenie się z żydowskiej tradycji (zbioru rytuałów opisanych w Starym Testamencie). Nie zmienia to jednak faktu, że całe chrześcijańskie przesłanie - odrzucenie materii jako czegoś złego, głęboka pogarda dla naturalnych instynktów, ustawienie "dobrych i sprawiedliwych" po jednej stronie świata, po drugiej natomiast tych złych, skazanych na piekło - przyczyniło się właśnie do upadku dawnych ideałów. Dzisiaj mamy przez to bałagan w kulturze.

Mówisz o instytucji kościelnej jaką stał się w późniejszych wiekach KRK, który wypaczył i zanieczyścił nauki Jezusa dogmatami, filozofią, mistycyzmem czy ludzką trdycją

Pierwsi chrześcijanie / l w.n.e/ nie czuli pogardy do materii, do ludzi, do zdrowych rozrywek, nie uczyli o piekle, nie uważali stosunków cielesnych w małżeństwie za grzech, nie umartwiali biczami swojego ciała, nie zabijali innych, nie torturowali inaczej myślących, nie byli rozpustnikami, złodziejami, nie uprawiali seksu ze zwierzętami, nie byli rozpustnikami ani homoseksualistami, ani pijakami, ani leniami, byli sumiennymi obywatelami płacącymi podatki w imperium, lecz nie kłaniali się niepywym bożkom z kamieni itd

Czy tacy obywatele byli szkodnikami i bardzo niebezpiecznymi osobnikami?
Bój się prawdziwego Boga i przestrzegaj jego przykazań. Na tym bowiem polega cała powinność człowieka.  Bo prawdziwy Bóg podda wszelki uczynek osądzeniu w związku z każdą ukrytą rzeczą, czy to dobrą, czy złą. ( Kaznodziei 12: 13,14 )


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości