Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rozprawka na temat Ateizmu i nie tylko... .
#1
Wiele się dzieje w moim umyśle. I czasami lubię opisać to o czym myślę.
Tak więc zapraszam do lektury i refleksji.

CZŁOWIEK

Istota biologiczna, jak każde inne zwierze. Z tą tylko różnicą że posiada iloraz inteligencji który pozwala się jej rozwijać. Pozwala jej osiągać rzeczy które same w sobie z naturalnego punktu widzenia są nieosiągalne dla człowieka. Latanie, długie przebywanie pod wodą, rozmowa z innym człowiekiem na drugim końcu świata, osiąganie prędkości zbliżonej jak nie większej niż prędkość światła. Mógłbym wymieniać setki przykładów i za każdym z nich stoi człowiek-wynalazca.
Cały czas tylko człowiek i człowiek. Cały świat został podporządkowany nam Ludziom. I właśnie dlatego duża część nie chce się podporządkować, a nawet myśleć o tym że jest ktoś większy od niego. Że może być istota która to wszystko wymyśliła i stworzyła. Że może być ktoś kto tym wszystkim kieruje. Dlatego ciągłe próby wytłumaczenia cudów, ciągłe powstawanie nowych technologii, żeby zaspokoić głód wiedzy i udowodnić sobie że człowiek jest samowystarczalny.
Dlatego też między innymi narodzili się w naszych czasach Tyrani, ludzie pchnięci przez los na oślep do przodu. Którzy nie widzieli nic po za sobą i innymi „marionetkami”. Niestety cienka jest linia między geniuszem a szaleństwem. Tak samo jak między fanatyzmem a prawdziwą wiarą.
Człowiek mimo swego geniuszu i umiejętności opanowywania dziedzin nauki, opanowywania umysłu innych sobie podobnych. Jednak nadal jest ubogi i biedny. Ubogi w „życie” i biedny w „wiarę”.
Ubogi w „wiarę”
Bo wiara daje człowiekowi granice, zamyka w pewnej przestrzeni nauki i nie pozwala aby człowiek myślał że stanie się równy Bogu. Ale nie dlatego żeby go ograniczyć, ani nie dlatego że Bóg boi się że człowiek go zniszczy, lub zapomni (bo to już i tak się dzieje bez takiej technologii i nauki). Ale żeby człowiek nie został pochłonięty przez samą swoją pychę, przez tlące się w nim rządze i szaleństwo. Aby nie popadł w obłęd. Aby po prostu został człowiekiem. Rozumną istotą która powinna wiedzieć gdzie są jej granice, a gdzie może się rozwijać do woli.
Tak jak ryba, która wie że gdy wypłynie na brzeg, umrze.
Ubogi w „życie”
Aby cokolwiek osiągnąć trzeba oddać więcej niż nie raz się za to przyjmie, choć życie czasem nagradza takich ludzi cudownymi darami które za ich życia dopiero się rozwiną, aby rozrosnąć się po ich śmierci. Trzeba się oddać, trzeba oddać swój umysł, serce i ciało aby osiągnąć coś „nieosiągalnego” i właśnie na tym etapie tracimy sens życia, sens egzystencji. Bo tworząc coś tak biernie i ślepo, zapominamy o tym że jest jeszcze świat emocji, uczuć, natury i ludzi. Czyli świat pełen „Życia”.
I dochodzę teraz do sedna.



Prawdziwy Ateizm.
Czyli świat bez Boga, bez siły wyższej. Świat oparty i budowany tylko przez ludzkie ręce i tylko tymi rękoma kierowany. W tym świecie nie ma miejsca na siłę wyższą, bo po prostu niszczy ona całą zasadę bycia Ateistą. Ateista to człowiek który wierzy tylko w człowieka i fakt że żyje i oddycha. Że kiedyś, gdy przyjdzie czas na niego, pozostanie z niego tylko proch, proch i ewentualnie zapisane kartki historii w podręcznikach. Ale żeby być prawdziwym ateistą, trzeba być silny psychicznie, do tego stopnia, aby uzmysłowić sobie że nikt nigdy nie kierował i nie kieruje i nie trzyma nad nim pieczy. Wierzyć w fakt bycia samotny duchowo, wierzyć w fakt że nie ma się tej cechy jaką jest Wiara. Bo prawdziwy ateista wierzy tylko w siebie, a słowo Wiara, zawsze odnosiło się do jakiejś siły wyższej. Na przykład do ojczyzny, honoru, Boga… czego niematerialnego ale na tyle silnego aby To trzymało kogoś przy życiu.
Dlatego Prawdziwych Ateistów jest mało, bo mało jest ludzi którzy sami z siebie skazują na samotną tułaczkę po ziemi, gdzie jak widma spotykają i kochają ludzi. Bo Widmem jest taki człowiek, gdyż jak widmo rozpłynie i nic z niego nie pozostanie. Nie wspomnę już o uczuciach. Bo skoro nie wierzą w siłę wyższą jakąkolwiek to jak mogą wierzyć w miłość, coś co przecież nie jest materialne a niekiedy pchało człowieka nawet do samobójstwa. Nie wierzyć w Boga, to nie wierzyć w miłość. Chyba że tylko miłość na zasadzie „buzujących hormonów” na etapie chemii, ale to już inna problematyka.
Dlaczego więc oni wybrali tą ścieżkę? Sądzę że dlatego iż Nie ma w Tym świecie zasad które ich by ograniczały, nie ma wyrzutów sumienia opartych na Religi, tylko ewentualnie na moralności. Nie ma jako takiego „sumienia” tylko umysł. Nie ma zasad i barier jakie stawia Bóg wierzącym. Jestem Tylko ja i mój Świat. Nic więcej.
Jednak najgorszym czym może być dla człowieka, to wybranie


Pozytywnego Ateisty
czyli tak bardzo popularnego, wierzący a nie praktykujący.
Muszę wam powiedzieć drodzy czytelnicy, że miałem bardzo dużo rozmów z różnymi ludźmi. Na różnych poziomach emocjonalnych i zakorzenienia w swoim przekonaniu. Ale najczęściej to trafiam właśnie na ten Typ człowieka. Może się wam to wydawać dziwne że ten człowiek prowadzący od tych kilku lat blooga nagle mówi o takich rzeczach. No cóż, czasami dobrze dowiedzieć się czegoś nowego, o kimś kogo się czyta, prawda?
Nazwałem go Pozytywnym Ateistą, gdyż przy konfrontacji z Ateistą jest tylko człowiekiem niezdecydowanym, zresztą tak samo jak przy konfrontacji z prawdziwym wierzącym. Jak zwykle w naszym świecie, w łaski nasze zaskarbiliśmy sobie bycie i chodzenie po najlepszych i najprostszych ścieżkach. Czyli selektywne wybieranie to co najlepsze.
To wygląda tak, że taki Pozytwny, stwierdza że nie warto jest wierzyć w kościół bo On kradnie, bo On oszukuje, bo On też jest grzeszny, więc w co Tu wierzyć? Dlaczego miałbym wierzyć w tą (cytuje jednego z moich rozmówców) bandę złodziei. Ale w Boga już wierzy, bo przecież Bóg nie ma nic z tym wspólnego. A raczej (znowu cytuje) w siłe wyższą, bo słowo Bóg za dobrze kojarzy się z Chrześcijaństwem.
No więc wpierw wyjaśnię, jak ja to widzę z tym grzesznym kościołem.
Widzicie, Kościół to nic innego jak ludzie, a księża mimo swej bliskości do Boga, nada nimi pozostali. Więc nie są całkowicie uwolnieni od sideł grzechu, powiem nawet więcej, jako że są bliżej Boga są bardziej na niego narażeni, bo złe duchy, szatan najbardziej ciszy się z tych których upolował a byli na przykład bardzo blisko czyt. Księża.
Dlaczego? Bo kto jest bardziej wartościowy? Ten kto wie mało, czy ten kto wie o wiele więcej i do tego wie jak się przed czym bronić?
Brnąc dalej, pieniądze władza kościoła. Racja Kościół jest potężny jako instytucja. Racja, kościół ma dużo pieniążków. Ale nie można zapominać o tym że gdyby nie kościół nie było by większości domów dziecka, domów samotnych matek, agencji pomocy typu Caritas, nie było by kościołów skąd słyszał być o Tym że w ogóle istnieje ktoś taki jak Bóg. Nie było by rozprowadzanych biblii, a pamiętaj że o tym iż istnieje Bóg wiesz z pisma świętego a te jest integralną częścią kościoła, więc kiedy nie wierzysz w kościół nie wierzysz też w pismo święte, a jeżeli nie wierzysz w Biblie… tak na dobrą sprawę nie wierzysz też w Boga tylko w Coś, co jest nieukształtowane i zrodzone tylko w Twoim umyśle. Brnąć dalej, w ludzkiej naturze jest uwydatniać wady i minimalizować zalety aby zniszczyć dany cel. Ale trzeba pamiętać o tym że właśnie kościół brał udział w największych wydarzeniach historycznych, zwłaszcza na Tereni Polski, zwłaszcza Polski kościół. Dlatego kiedy słyszę te dziecinne wymówi typu:
Zobacz czym księża jeżdżą jakimi samochodami? Albo, zobacz jak grzeszą! Pedofia itd. Albo patrz ile mają pieniędzy! Patrz zobacz jak oni są syci najedzeni i grubi! Itd.
Mogę wymieniać to bez liku. Ale teraz zobaczcie że te wady są ludzkie, bo to są nadal ludzie. Mógłbym się zapytać, to czemu nie tępicie polityków, przecież oni to mają co powyżej, a przecież to tego sterują naszym państwem… ale nie o tym chciałem dzisiaj wam napisać.

Pozytywny Ateista
Podsumowując to człowiek który wybrał sobie najlepsze opcje z bycia PRAWDZIWYM ATEISTĄ
Czyli: brak zasad Religi, brak sumienia katolika

Oraz bycia PRAWDZIWYM KATOLIKIEM
Czyli: przywilej wierzenia że po śmierci jest jeszcze Bóg i że nie jest sam, ma się do kogo zwrócić.
I całkowicie usunął wady, jednym słowem, wybór naturalny. Tak abym miał jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem.

A to wszystko sprowadza się do jednego.
My ludzie, jesteśmy bardzo wygodniccy. Zwłaszcza w tej Erze konsumpcji .
„Zawsze iść po linii najmniejszego oporu”


Na sam koniec muszę sprostować że to mój tekst z mojego... blooga Smile Tak więc. No. to Tyle ile chciałem prostować Smile
Odpowiedz
#2
Cytat:„Zawsze iść po najmniejszej linii oporu”
"Po linii najmniejszego oporu" - tak brzmi ten związek frazeologiczny. Nie ma czegoś takiego jak "najmniejsza linia oporu", to błąd.
Odpowiedz
#3
I to mnie zastanawia i bawi, czy Tylko TO wyciągnąłeś z tego tekstu? czy tylko TEN błąd jest najważniejszy?

ale fakt to błąd i już go poprawiam dla radości gawiedzi Smile
Odpowiedz
#4
Ten błąd jest bardzo częsty i wyjątkowo mi działa na nerwy, dlatego zwróciłam na niego uwagę - pierwotnie miałam plan w ogóle nie komentować tekstu, bo tematyka mnie w żaden sposób nie grzeje. ;]
Odpowiedz
#5
Wybacz, nie zauważyłem że mam przyjemność z białogłową. Może i dobrze, że Ciebie nie grzeje. Niech to tak zostanie, w takim razie.

Smile
Odpowiedz
#6
"Tak jak ryba, która wie że gdy wyjdzie na brzeg, umrze"

- ryba nie może WYJŚĆ na brzeg.

Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
#7
Już poprawiam!
Odpowiedz
#8
"Z tą tylko różnicą[,] że posiada iloraz inteligencji[,] który pozwala się jej rozwijać"
"Że może być istota[,] która to wszystko wymyśliła i stworzyła. "
" ludzie pchnięci przez los na oślep do przodu[.] Którzy nie widzieli nic po za sobą i innymi „marionetkami”." - Dziwnie wygląda tu ta kropka.
"Ubogi w „wiarę”" - Może by tak kropeczkę na koniec zdania?
"Prawdziwy Ateizm.
Czyli świat bez Boga, bez siły wyższej. Świat oparty i budowany tylko przez ludzkie ręce i tylko tymi rękoma kierowany. " - Ateizm to nie "świat bez boga", tylko pogląd, że bogowie nie istnieją. Jeśli o czymś piszesz to powinieneś przynajmniej wiedzieć co to jest.
"Nie wierzyć w Boga, to nie wierzyć w miłość." - Nieźle szalejesz tu ze stwierdzeniami.
"Pozytywnego Ateisty
czyli tak bardzo popularnego, wierzący a nie praktykujący." - Ateista nie może być wierzący. Ateizm z założenia wyklucza jakąkolwiek wiarę.
"Pozwala jej osiągać rzeczy[,] które same "
"podporządkować, a nawet myśleć o tym[,] że"
"Że może być istota[,] która to wszystko wymyśliła i stworzyła."
"Że może być ktoś[,] kto tym wszystkim kieruje."
"zaspokoić głód wiedzy i udowodnić sobie[,] że człowiek jest samowystarczalny."
"Którzy nie widzieli nic [poza] sobą i innymi"
"nauki i nie pozwala[,] aby człowiek myślał[,] że stanie się równy Bogu."
"ani nie dlatego że Bóg boi się[,] że człowiek"
"zapominamy o tym[,] że jest jeszcze świat emocji"
"Ateista to człowiek[,] który wierzy tylko w człowieka i fakt[,] że żyje i oddycha. " - Wierzę też np. w krzesło.
"stopnia, aby uzmysłowić sobie[,] że nikt nigdy"
"Ateistów jest mało, bo mało jest ludzi[,] którzy sami z siebie"
"Dlaczego więc oni wybrali tą ścieżkę?" - Tę ścieżkę.
"Może się wam to wydawać dziwne[,] że ten człowiek prowadzący od tych kilku"
"że taki Pozyt[y]wny, stwierdza że nie warto "
"A raczej (znowu cytuje) w sił[ę] wyższą"
"My ludzie, jesteśmy bardzo wygodniccy. Zwłaszcza w tej Erze konsumpcji[.]" - Spacja przed kropką.

Interpunkcja w tym tekście to dno. Z drugiej strony: aspekt merytoryczny niewiele od niej odstaje. Podszedłeś do tekstu zbyt emocjonalnie przez co pomieszałeś pojęcia i przeinaczyłeś fakty. Według mnie nie jest to rozprawka. Co najwyżej subiektywne dywagacje nie do końca zgodne z prawdą.

Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz
#9
Mrok, a co uważasz za prawdę?
Odpowiedz
#10
Kilka błędów rzeczowych wymieniłem już w poprzednim poście.
I don't mean to sound bitter, cold, or cruel, but I am, so that's how it comes out.
Odpowiedz
#11
Skupmy się może na przesłaniu kolegi Żubra Wink
Ja osobiście w ogóle nie zgadzam się z dyrdymałami typu "nie wierzyć w Boga to nie wierzyć w miłość", bo od tego krok do palenia ludzi na stosach w imię miłości właśnie. Czy to znaczy że ateista nie może się zakochać?
Drugie - kościoły. Myślę, że potomkowie zdziesiątkowanych Indian obu Ameryk mieliby coś do powiedzenia w tym kontekście na temat tego, czy więcej kościołów = więcej dobra. Gdyby ich oczywiście uświadomić, bo większość z nich grzecznie się modli do Bozi, zapewne nie wiedząc że jeszcze ich dziadkowie byli traktowani jak ścierwo przez Prawdziwych Katolików. Nie tylko oni zresztą - cały świat miałby tu coś do powiedzenia. Oddając sprawiedliwość - miałby też wiele do powiedzenia o Prawdziwych Muzułmanach. I o psychopatach innych wyznań, wierzących w rzeczy typu "nie masz brody - trzeba cię powiesić" (przykład autentyczny - reżim religijny w Somalii).
Natomiast co do tekstu, powinien nosić tytuł Rozprawka PRZECIW Ateizmowi - takie przynajmniej odnoszę wrażenie.
Odpowiedz
#12
Popieram poprzednika. Osobiście też się nie zgadzam z inną, przywoływaną tu (i nie tylko) dyrdymałą, że ateizm to też wiara (czasem się mówi nawet, że religia), bo się wierzy, że Boga nie ma i to niby takie samo wierzenie - takie odwrócenia to tylko czcze logiczne (raczej - nielogiczne) zabawy, z których nic konkretnego nie wynika.
W sumie to niczym mnie Twój artykuł nie zaskoczył, niestety.
"Jeśli moja poezja ma jakiś cel, to jest nim ocalenie ludzi od postrzegania i czucia w ograniczony sposób."

— Jim Morrison
Odpowiedz
#13
A ja poprę Żubra. Nie ma takiego gatunku jak wierzący i niepraktykujący. Postaram się wywieść że taki związek słów pozbawiony jest całkowicie sensu.
Bóg jako istota wyższa stojąca ponad nami zwyczajnymi zjadaczami chleba we wszystkich znanych mi systemach religijnych objawia swoim wyznawcom pewien kodeks postępowania który ma ich prowadzić nie tylko do szczęścia na ziemi, ale również do tego wiekuistego (każda religia przewiduje jakąś tam formę szczęśliwości wiecznej) Zwykle również Istota Boska wskazuje w tymże objawieniu co stanie się jeśli konkretny klient przeciw temu kodeksowi wystąpi. No wiecie, coś w stylu "Oto kładę przed tobą światło i ciemność... życie i śmierć...
Dlatego też wybaczcie nie rozumiem człowieka który mówi że wierzy, zna Istotę Boską, a jednocześnie mówi Jej "Wiesz zasadniczo to ja mam Twoje istnienie serdecznie tam gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę" Dziwne dla mnie jest że człowiek taki znając Boga sam z własnej i nieprzymuszonej woli skazuje się na potępienie wieczne. Wiara bowiem jaka by nie była to nie bujanie w obłokach ale właśnie uczynki, ergo praktykowanie. Wiarę bowiem się praktykuje.
Wierzący - niepraktykujący? ktoś w rodzaju duchowego samobójcy?
Pozdrawiam
corp by Gorzki.

[Obrazek: Piecz1.jpg]
Odpowiedz
#14
Wiesz, wierzący-niepraktykujący to przecież standard w Polsce Big Grin
Odpowiedz
#15
Kwadratowe koło. Cytując klasyka (W. Cejrowskiego): "Co to znaczy „wierzący niepraktykujący”? Proszę Pana, jakby Pan wierzył, to by się Pan Pana Boga przestraszył i praktykował, a jak Pan nie praktykuje, to znaczy że Pan nie wierzy...
"Problem w tym, mili moi, że za mało tu kowboi, a za dużo się wypasa świętych krów"
Z. Hołdys, Lonstar, "Countrowersja" 

Kroniki Białogórskie: tom I - http://www.via-appia.pl/forum/showthread.php?tid=2143 (kto szuka ten znajdzie wersję płatną Wink ); tom II - http://www.via-appia.pl/forum/showthread.php?tid=9341.

kronikibialogorskie.pl, czyli najbrzydsza strona www w internetach
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości