Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Powieść Zmartwychwstanie
#1
Pozwolę sobie na małą autopromocję. Zamieszczam fragment powieści o powstaniu wielkopolskim, która wyszła właśnie nakładem poznańskiego wydawnictwa miejskiego. Mam nadzieję, że się spodoba.


Zaczęło się już o czwartej rano. Najpierw rozbrzmiała „Gruba Berta”, której nie można było pomylić z niczym innym. Mimo znacznego oddalenia od linii frontu jej huk był na tyle potężny, że stłoczeni w okopie żołnierze zakrywali dłońmi uszy, natomiast jej pociski dokonywały po stronie wroga prawdziwych spustoszeń. Ten najcięższy moździerz na wyposażeniu armii niemieckiej na całe szczęście mógł strzelać tylko raz na dziesięć minut, ale cóż to za pocieszenie, jeśli po danym przez niego sygnale budziła się do życia cała dywizja armat polowych oraz ciężkich haubic. Wkrótce też niczym echo w jaskini rozbrzmiały artyleryjskie kanonady po przeciwnej stronie frontu.
Wzdłuż linii okopu ciągnął się nieprzerwany szereg żołnierzy z bronią przygotowaną do szturmu. Ich niecodzienny wygląd był równie groteskowy, co przerażający, ponieważ na ziemię niczyją zamiast ludzkich twarzy spoglądały upiorne maski gazowe z podłużnymi filtrami i wizjerami jak oczodoły czaszek. Gdy blady poranek na dobre zawisł ponad hełmami tych szykujących się na pojedynek ze śmiercią nieszczęśników, z niemieckich haubic średniego zasięgu wystrzelono pociski brudne, na wskroś niehumanitarne, pociski niosące chmurę najstraszliwszej śmierci, śmierci w silnym stężeniu iperytu siarkowego.
Najpierw nad francuskimi okopami na szerokości kilku kilometrów rozniosła się cięższa niż powietrze, ciemnobrunatna chmura o ostrym zapachu musztardy. Przylgnęła do samej ziemi, wdzierając się w każdą jej szczelinę, razem ze wschodnim wiatrem posuwając się w głąb terytorium wroga. Po niej całą przestrzeń wypełniły tumany białe niczym mleko – zasłona dymna zwiastująca zmasowany atak armii niemieckiej.
 
Ponad okopem Franciszka rozległ się przeszywający ciało i duszę dźwięk gwizdka – nieprzebłagane wezwanie do zbiorowego samobójstwa.
Szeregi szarozielonych mundurów niczym nawijana na szpulę taśma wydostawały się jeden za drugim z okopu, po czym równą tyralierą kroczyły ku chwale cesarza. Z każdym przebytym metrem ich prędkość się zwiększała, nienaganny zaś wcześniej szyk szedł w rozsypkę za sprawą wrogiego ostrzału oraz licznych przeszkód w terenie. Po chwili wszyscy już biegli, potykając się, grzęznąc w błocie i chwiejąc się z braku powietrza w maskach.
To był moment, w którym pięknie rozpisana na papierze taktyka nie wytrzymywała zetknięcia z rzeczywistością, rozrywana gradem spadającego z nieba ognia, przysłaniana gęstym dymem, zasypywana tryskającą w górę ziemią, w końcu masakrowana przez nieustające serie z karabinów maszynowych.
Franciszek biegł przed siebie z zaciśniętymi pod maską gazową zębami, z twarzą w całości zalaną słonym i piekącym potem, z panicznym pytaniem w sercu, czy to będzie kolejna szczęśliwa dla niego loteria, czy jednak tym razem poczuje ukłucie w którejś części ciała, pobiegnie jeszcze przed siebie, niesiony adrenaliną, aż w końcu upadnie na ziemię, zdziwiony i nierozumiejący przyczyny, odrętwiały, zakrwawiony, z pewnością umierający.
Lecz Franciszek był z tych, jak to żartobliwie mawiali żołnierze, co kule ich się brzydziły. Gdy tylko wydostał się z białej chmury dymu przed okop wroga, rzucił się na ziemię, przystawił policzek do kolby karabinu i zaczął strzelać do każdego wystającego ponad wał ziemny hełmu. Cały ten czas wisiała nad nim paniczna obawa, że maska może ulec uszkodzeniu, a wtedy nie pozostanie nic innego prócz szukania jak najszybszej śmierci.
Wokół pojawiało się coraz więcej szczęśliwców, którym udało się przedostać przez zmasowany ostrzał wroga. Ponura orkiestra mauzerów zaczęła wygrywać coraz głośniejsze salwy. Rozpoczęła się walka twarzą w twarz, bezlitosny bój na śmierć i życie.


Link do sklepu:

https://www.legolas.pl/9788377682173/Zmartwychwstanie.html
https://www.gandalf.com.pl/b/zmartwychwstanie-e/
[Obrazek: Piecz1.jpg]
"Z ludźmi żyj, jakby widziany przez Boga. Z Bogiem rozmawiaj, jakby słyszany przez ludzi".
Lucjusz Anneusz Seneka
Odpowiedz
#2
Gratuluję wydawniczego sukcesu :-)
Odpowiedz
#3
(09-06-2019, 06:58)Gunnar napisał(a): Gratuluję wydawniczego sukcesu :-)

Dzięki, ale to jeszcze nie do końca sukces.
[Obrazek: Piecz1.jpg]
"Z ludźmi żyj, jakby widziany przez Boga. Z Bogiem rozmawiaj, jakby słyszany przez ludzi".
Lucjusz Anneusz Seneka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości