Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pomniki miłości
#1
Wink 
Miłość jest jedną z największych wartości w życiu człowieka. Prawdziwej miłości nie przemoże, ani bezduszny upływ czasu, ani nawet śmierć, jest ona pierwszą wśród nieśmiertelnych rzeczy. 
 
Osoby zakochane chcą dzielić się nim z całym światem, opiewać je w poezji i literaturze, bo każdy zakochany staje się poetą. 
 
Kto kocha prawdziwie – wierzy, że jego uczucie jest wieczne, pragnie więc wykuć je na zawsze w spiżu ludzkiej pamięci, uczynić je nieśmiertelnym, zachować wspomnienia. To czas naszej miłości sprawia, że rzeźbimy cierpliwie pomniki naszych wspomnień.
 
Najpiękniejszym takim pomnikiem ku czci miłości jest indyjskie mauzoleum Tadż Mahal – uznane za ósmy cud świata. Wzniesione zostało przez cesarza Shahjahana na pamiątkę namiętnego uczucia do pięknej Mumtaz Mahal. Motywem powstania tego obiektu była wielka miłość pomiędzy mężczyzną i kobietą, której pamięć przetrwała wieki. 
 
Podczas zwiedzania mauzoleum kobiety często zadają swoim narzeczonym tradycyjne pytanie: czy kochasz mnie tak bardzo, że gdybym umarła, to wybudowałbyś dla mnie tak wspaniały pomnik miłości? W tym pytaniu kryje się tęsknota do miłości wiecznej. 
 
Ludzie wznoszą pomniki, żeby ocalić swoją miłość od zapomnienia, krzycząc na cały świat, że tych których kochamy nie tracimy nigdy. Wznoszą więc pomniki wtedy, gdy myślą o kimś zostając bez niego.
 
Miłość inspiruje do tworzenia wiekopomnych dzieł, dzięki którym wciąż na nowo ożywają i wciąż wzruszają wielkie romanse sprzed wieków. 
 
Warto tu wspomnieć o najstarszym i najbardziej znanym pomniku miłości, jakim było nieistniejące już Mauzoleum w Halikarnasie. Ten ogromny, monumentalny obiekt, cud świata starożytnego, ogrom piękna, był drugą pod względem wysokości budowlą starożytności, wzniesioną na pamiątką wielkiej miłości królowej Artemizji II do męża – Mauzolosa. 
 
Mauzoleum było nie tylko grobowcem, ale także świątynią oraz miejscem wiecznego czuwania. Szczyt budowli wieńczyły rzeźby przedstawiające Artemizję i Mauzolosa w kwadrydze. Obiekt stał się symbolem uczucia, które przetrwało wiele wieków, trzęsienia ziemi, wojny i zawieruchy, pomnikiem, który pocieszał, gdy serce płakało.
 
Równie wspaniały pomnik miłości – świątynię w Abu Simbel – wzniósł swojej ukochanej żonie Nefretati faraon Ramzes II. Jej imię przetrwało dzięki temu pomnikowi do dnia dzisiejszego.
 
Inną, równie piękną pamiątką miłości jest mauzoleum w Krasnohorskiej Podhradie na Słowacji, które na cześć żony – Franciszki wzniósł Dionizy Andrassy. Miało być w zamyśle prawdziwą budowlą sięgającą nieba, w której spoczęła pamięć wielkiej miłości. Wielka miłość Dionizego do Franciszki przezwyciężyła wiele trudności, bowiem mezaliansu nie zaakceptowała rodzina węgierskiego arystokraty.
 
Dionizy wyposażył Mauzoleum w wiele kosztownych ozdób, cennych dzieł sztuki, naczyń i szat. Nad stołem ołtarzowym umieszczono obraz świętej wykonany z marmurowej mozaiki florenckiej oraz wspaniały złoty kielich, wykonany z biżuterii zmarłej, ozdobiony 265 drogimi kamieniami i perłami.
 
Dionizy urządził też w zachodnim skrzydle rodowego zamku Krasna Horka muzeum poświęcone żonie, w którym zgromadził wiele cennych eksponatów i dzieł sztuki – pamiątek po ukochanej.
 
Żeby ujrzeć na własne oczy pomnik miłości nie trzeba jednak jechać do Indii, Turcji, Egiptu na Słowację, czy choćby do Limy, gdzie nad Pacyfikiem w Parku Miłości znajduje się rzeźba kobiety w objęciach mężczyzny symbolizująca miłość. Wystarczy przespacerować się po dziedzińcu krakowskiej Akademii Górniczo – Hutniczej, by ujrzeć Jej kamienną postać wytopioną w złotej podłodze ziemi, to nasz pomnik miłości. Tę zaklętą w marmurze postacią jest Małgosia. 
 
Pomnik znajduje się w miejscu, w którym przed wielu laty jeden z rektorów Akademii, ówczesny student AGH zakochał się w pięknej studentce – swojej przyszłej żonie. Jest pamiątką tego spotkania.
 
Bardzo oryginalny sposób upamiętnienia swojej ukochanej znalazł polski podróżnik i odkrywca Paweł Strzelecki. Jedną z odkrytych przez siebie australijskich gór nazwał Mount Adine – szczytem Adyny.
 
Miłość jest odwiecznym tematem literatury, poezji i malarstwa. Międzyludzką miłość wpisują w ramy wieczności, ślubując swym wybrankom wszak nie pozwolę kochana przecie, byś całkiem umarła w świecie. 
 
Niewątpliwie największym pomnikiem wyidealizowanej miłości są wszystkie dzieła Dantego. Poeta przez całe życie doskonalił swój kunszt, talent, wiedzę i środki poetyckiej ekspresji, żeby wznieść pomnik godny ukochanej – największy i najpiękniejszy na świecie. Kiedyś instrumenty wszystkie zbiorę najsłodsze, najtkliwsze, ja ci dam firmamenty i obłoki najurodziwsze, strumień kręty i motyla na dnie, żeby głowie twojej było ładnie.
 
Dante nie zadowalał się namiastkami, które uważał za zbyt skromne, niegodne pamięci ukochanej: postanowił zatem nie mówić więcej o tej świętej do chwili, gdy godnie będzie mógł o niej rozprawiać. (..) chciał bowiem powiedzieć o niej to, czego nigdy dotąd o żadnej nie powiedziano. Chciał stać się godnym piewcą ukochanej kobiety. Udało mu się wreszcie stworzyć dzieło, w którym swój udział miały i Niebo i Ziemia, prawdziwie godne ukochanej. Dzięki Boskiej Komedii imię Beatrice stało się nieśmiertelne.

Staroć
Odpowiedz
#2
witaj Bogumile na portalu
niech ci tu będzie lepiej niż na tamtym
pozdrowienia od Misia M
Odpowiedz
#3
(06-09-2019, 21:01)Maciek.J napisał(a): witaj Bogumile na portalu
niech ci tu będzie lepiej niż na tamtym
pozdrowienia od Misia M

Witaj Misiu. Miło tu spotkać znajomegoWink
Odpowiedz
#4
Dosyć ciekawe przedstawienie tematu. Choć tak naprawdę przykładów na pomniki miłości jest na świecie dużo więcej - i tych wielkich, i tych całkiem małych, ale jakże ważnych. Codziennych, powszednich. Takich jak przepuszczanie kobiety w drzwiach, ustępowanie miejsca, całowanie ręki na przywitanie, wręczanie kwiatów... Któż dziś tak postępuje? Dżentelmeni to wymierający gatunek. Choć z drugiej strony, trudno także w dzisiejszych czasach spotkać prawdziwą damę: kobietę, która swoim zachowaniem udowadnia, że zasługuje na szacunek, podziw i miłość. Taką miłość, która przyczynia się do powstawania pomników na cześć kobiet. Moim zdaniem, to wina upadku obyczajów w efekcie przetrzebienia elit intelektualnych i kulturalnych w wyniku działań wojennych, później stalinowskich... Ale to tak tylko na marginesie.
Dobrze, że istnieją te dawne pomniki, o których piszesz. Parafrazując Horacego, można by podsumować: "Exegi monumentum aere perennius"...

Ten esej powinien trafić do działu "Publicystyka" i tam pozwolę sobie go przenieść.
Witaj na VA. Gdybyś miał ochotę się przedstawić oficjalnie, możesz to zrobić w tym wątku.
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#5
Dziękuję Miranda, wymieniłem tylko kilka, moim zdaniem takich najbardziej reprezentatywnych. Mi podobają się najbardziej upamiętnienia literackie, takie jak Dantego i jego ukochanej Beatrice. Dzięki Dantemu bardzo polubiłem to imię. Takich wierszy nie zniszczą żadne trzęsienia ziemi, jak grobowca Mauzolosa w Budrum, które kiedyś nazywalo się Halikarnasem i było stolicą perskiej prowincji Karia.
Odpowiedz
#6
No, trudno żebyś wszystkie przykłady zawarł w takiej formie. Toż to temat na pracę doktorską. Esej rządzi się swoimi prawami - autor wskazuje przykłady, które są z jego punktu widzenia najważniejsze.
Taak... Beatrice, czy też Beatrycze w niektórych tłumaczeniach - ideał kobiety. Zawsze byłam ciekawa, czy faktycznie była taka idealna, czy to zakochany Dante ją tak zbrązowił, czy też zespiżował Wink
Raz jeszcze dziękuję za garść ciekawostek. Niewiele do tej pory wiedziałam o pomnikach miłości, oprócz historii Tadź Mahal i "Boskiej Komedii" Dantego.
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#7
Jakbyś oglądał film Kogel-mogel.

Prawie jak wykład matki docenta Wolańskiego w Kole Gospodyń Wiejskich o hodowli piesków rasowych.

Odpowiedz
#8
(07-09-2019, 13:30)Grain napisał(a): Jakbyś oglądał film Kogel-mogel.

Prawie jak wykład matki docenta Wolańskiego w Kole Gospodyń Wiejskich o hodowli piesków rasowych.


Zastanawiam się tylko czy wykładowca, czy publiczność nie ta.
A film lubię, chociaż podobno seqel to dno.
Odpowiedz
#9
Miranda Calle napisał(a):Choć tak naprawdę przykładów na pomniki miłości jest na świecie dużo więcej - i tych wielkich, i tych całkiem małych, ale jakże ważnych. Codziennych, powszednich. Takich jak przepuszczanie kobiety w drzwiach, ustępowanie miejsca, całowanie ręki na przywitanie, wręczanie kwiatów...

A to już zupełnie inna sprawa, niż miłość. To zwyczaje różnicujące płeć; mogą być postrzegane jako seksistowskie. I kiedy są przestrzegane, to zupełnie niezależnie od tego, czy ktoś kogoś kocha.
Odpowiedz
#10
(07-09-2019, 14:50)D.M. napisał(a):
Miranda Calle napisał(a):Choć tak naprawdę przykładów na pomniki miłości jest na świecie dużo więcej - i tych wielkich, i tych całkiem małych, ale jakże ważnych. Codziennych, powszednich. Takich jak przepuszczanie kobiety w drzwiach, ustępowanie miejsca, całowanie ręki na przywitanie, wręczanie kwiatów...

A to już zupełnie inna sprawa, niż miłość. To zwyczaje różnicujące płeć; mogą być postrzegane jako seksistowskie. I kiedy są przestrzegane, to zupełnie niezależnie od tego, czy ktoś kogoś kocha.

Dima, ależ oczywiście. Zgadzam się w stu procentach: zachowania, które niegdyś były naturalne, odbierane jako szacunek do płci żeńskiej, w dzisiejszych czasach nabrały pejoratywnego wydźwięku. Bo w międzyczasie nastąpił zwrot, feminizm i upadek obyczajów. Można się spierać co do słuszności tego typu rezultatów. Aczkolwiek zostaliśmy stworzeni jako kobieta i mężczyzna, nie jako "obojnak" - a z tego faktu wynikają pewne konsekwencje: inne możliwości, inne predyspozycje, inne życiowe zadania. Feminizm jako naturalna odpowiedź na znaczne zmniejszenie populacji męskiej (wskutek działań wojennych na frontach I i II wojny), spowodował zaangażowanie kobiet w dziedziny, w których wcześniej mężczyźni byli monopolistami. W ogóle, praca zawodowa kobiet (nie mówię o zajęciach typu służba), była nowością. Zaczęło się od walki o równą płacę, poprzez walkę o możliwość noszenia spodni, a skończyło na zaburzeniu stosunków społecznych - dzieci, chowane dotychczas przez matki, trafiły pod opiekę państwa (żłobki, ochronki itp.). System stanął na głowie.
Kobieta straciła swój status społeczny w momencie, gdy stanęła przy taśmie w kombinezonie roboczym. Straciła ten rodzaj szacunku, który do tej pory należał się jej, jako przedstawicielce "słabej płci". Czy to było dobre, czy złe - nie nam oceniać... Ja patrzę na to z własnej perspektywy.
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#11
Oczywiście, można o tym dużo dyskutować. A moja uwaga polegała tylko na tym, że to po prostu jest inny temat. "Szacunek do kobiet" i "miłość" to zupełnie różne rzeczy. Chyba że ktoś ustępuje miejsce, całuje rękę, wręcza kwiaty itp. tylko tej kobiecie, którą kocha. Smile
Odpowiedz
#12
No i właśnie o to mi chodziło, Dima. Właśnie o to.
W dzisiejszych czasach doprawdy mężczyzny tego pokroju nawet ze świecą trudno znaleźć. Mężczyzny, który kocha i jednocześnie wyraża swój szacunek na sposób dawnych dżentelmenów.
Oczywiście, jest tu także wina kobiet. Jeśli zezwalają na traktowanie na równi z mężczyznami typu klepanie po plecach, używanie w ich obecności wulgaryzmów itp. - to niech się nie dziwią, że jest, jak jest. Tylko niech potem nie płaczą, że kwiatów nie dostają...
[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#13
Mirando, skrajnie się nie zgadzam z tą wypowiedzią. Podobnie z przesłaniem tekstu (zakładając, że je właściwie odczytuję; no i może nie tak skrajnie się nie zgadzam), choć warsztatowo jest, tak myślę, bez zarzutu. Uważam, wyjąwszy przykłady ze sztuki podane przez autora, że miłość nie potrzebuje ani pomników, ani być jakimś och-ach romantycznym, przebojowym zjawiskiem. Po prostu albo się kogoś kocha, albo nie - i tyle. Nie potrzeba, moim zdaniem, ani zostawania do tego poetą - mniej czy bardziej dosłownie - ani budowania mauzoleów, pomijając fakt, że takie przedsięwzięcie niezbyt byłoby na moją kieszeń.

Przechodząc jednak do wypowiedzi Mirandy:

Cytat:Zgadzam się w stu procentach: zachowania, które niegdyś były naturalne, odbierane jako szacunek do płci żeńskiej, w dzisiejszych czasach nabrały pejoratywnego wydźwięku. Bo w międzyczasie nastąpił zwrot, feminizm i upadek obyczajów.

Nie tyle nabrały pejoratywnego wydźwięku, co mogą być traktowane jako, przynajmniej przez część ludzi, jako niepożądane. Jakkolwiek, tak myślę, absolutnie nikomu nie przeszkadza przepuszczanie w drzwiach (ja tak robię względem wszystkich osób, gdy, przykładowo, widzę, że ktoś się śpieszy albo niesie coś, co wygląda na ciężkie albo nieporęczne), to może być pod pewnymi względami i w pewnych sytuacjach odbierane przez kobiety jako irytujące albo "upupiające". Tak samo choćby całowanie w dłoń - nie jestem kobietą, ale nie chciałbym, żeby ktoś dotykał ustami jakiejkolwiek części mojego ciała bez mojej zgody, więc jestem sobie w stanie wyobrazić niechęć odbiorczyń wobec takich praktyk.

Taki "upadek obyczajów" był nieunikniony. Tak po prostu. Bo społeczeństwo jest dynamiczną konstrukcją, nie dającą się, przynajmniej na zbyt długo, ująć w jakieś sztywne reguły. Stąd, zgaduję, odejście od "dżentelmeńskich" zwyczajów czy "tradycyjnych ról społecznych". I w sumie trudno mi się dziwić. Opór wobec pełnienia jakichś kulturowych ról - czy to sankcjonowanych dodatkowo normami prawnymi, czy nie - to de facto lokomotywy historii, niezależnie czy mówimy tutaj o, przykładowo, Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako sprzeciwie wobec rzeczywistości państwa feudalnego i pozycji Kościoła czy ruchu sufrażystek jako sprzeciwie wobec dyskryminacji kobiet.

Cytat:Aczkolwiek zostaliśmy stworzeni jako kobieta i mężczyzna, nie jako "obojnak"

No okej, co w takim razie z, na przykład, osobami interpłciowymi?

Cytat:a z tego faktu wynikają pewne konsekwencje: inne możliwości, inne predyspozycje, inne życiowe zadania

Jakkolwiek odnośnie "innych możliwości" czy "innych predyspozycji" można się spierać, bo na przykład nie ma badań naukowych, które sugerowałyby, że kobiety czy mężczyźni jednoznacznie dominują w jakiejś aktywności z samej racji swojej płci, to szalenie mnie interesuje czym są "inny życiowe zadania". W jaki sposób mają one niby wynikać z natury?

Cytat:Feminizm jako naturalna odpowiedź na znaczne zmniejszenie populacji męskiej (wskutek działań wojennych na frontach I i II wojny), spowodował zaangażowanie kobiet w dziedziny, w których wcześniej mężczyźni byli monopolistami. W ogóle, praca zawodowa kobiet (nie mówię o zajęciach typu służba), była nowością.

Już Ci mówiłem o tym podczas jednej z rozmów na KrzykajPudle, ale to jest absolutnie ahistoryczna teza. Feminizm funkcjonuje co najmniej od pierwszej połowy XIX wieku. Sam termin pojawia się choćby u utopijnych socjalistów jak Fourier a o "poddaństwie kobiet" pisał też klasyk liberalizmu John Stuart Mill. O Marksie, który wiązał to zjawisko z relacjami ekonomicznymi oraz klasowymi i o jego wywodach w tej kwestii, na bazie których wykiełkował później feminizm marksistowski czy częściowo też heterodoksyjna ekonomia feministyczna, nawet mi się nie chce w tym miejscu rozwodzić. Wyrazem (proto?)feminizmu jest też choćby działalność sufrażystek. Praca zawodowa kobiet nie była w okresie I, a już na pewno II, Wojny Światowej nowością. Praca zawodowa kobiet nowością to była w okresie rewolucji industrialnej, gdy rodzący się kapitalizm potrzebował dodatkowych rąk do pracy, z czym też była związana migracja ze wsi do miast.

Cytat:Zaczęło się od walki o równą płacę, poprzez walkę o możliwość noszenia spodni, a skończyło na zaburzeniu stosunków społecznych - dzieci, chowane dotychczas przez matki, trafiły pod opiekę państwa (żłobki, ochronki itp.). System stanął na głowie.

Stosunki społeczne, jak wspomniałem wcześniej, podobnie jak samo społeczeństwo są dynamiczne. To, że państwo poniekąd musiało się zaangażować wprowadzając szczególne prawa pracownicze dla kobiet czy zapewniając pomoc socjalną było nie do uniknięcia w takim stanie rzeczy. System nie stanął na głowie, tylko wyewoluował; jest logiczną konsekwencją historyczną.

Cytat:Kobieta straciła swój status społeczny w momencie, gdy stanęła przy taśmie w kombinezonie roboczym. Straciła ten rodzaj szacunku, który do tej pory należał się jej, jako przedstawicielce "słabej płci". Czy to było dobre, czy złe - nie nam oceniać... Ja patrzę na to z własnej perspektywy.

Komu to oceniać jak nie nam - ludziom? Ja się osobiście cieszę, że społeczeństwo jest, mimo wszystko, bardziej równościowe niż 100 lat temu. Mimo że wciąż jest wiele kwestii i problemów do rozwiązania. A szacunek należy się każdemu człowiekowi, niezależnie od płci i niezależnie od tego, co robi w życiu.

Cytat:W dzisiejszych czasach doprawdy mężczyzny tego pokroju nawet ze świecą trudno znaleźć. Mężczyzny, który kocha i jednocześnie wyraża swój szacunek na sposób dawnych dżentelmenów.

I taka tendencja będzie się (mam nadzieję, hyhy) utrzymywać. Również dlatego, że, przynajmniej na gruncie par heteroseksualnych, mężczyźni i kobiety mają inne oczekiwanie wobec siebie nawzajem niż kiedyś. Kobiety też częściej chcą się realizować zawodowo czy naukowo - i to jest jak najbardziej w porządku. Szacunek można też wyrażać na wiele sposobów, choćby nie traktując drugiej strony protekcjonalnie czy szanując jej podmiotowość.

Cytat:Oczywiście, jest tu także wina kobiet. Jeśli zezwalają na traktowanie na równi z mężczyznami typu klepanie po plecach, używanie w ich obecności wulgaryzmów itp. - to niech się nie dziwią, że jest, jak jest. Tylko niech potem nie płaczą, że kwiatów nie dostają...

Nie wiem czy można tu mówić o jakiejkolwiek "winie". Jakkolwiek nie klepię koleżanek po plecach (nikogo nie klepię po plecach - ktoś tak w ogóle jeszcze robi?), to z większością witam się przez podanie ręki. Nie widzę też problemu z używaniem wulgaryzmów - zarówno mężczyźni, jak i kobiety operujący językiem polskim używają tego samego, no cóż, języka. Wulgaryzmy są takim samym środkiem wyrazu jak każdy inny. Z kupowaniem kwiatów jest podobnie - uważam, że jeśli chce się komuś dać prezent, to powinno to być albo coś praktycznego, albo coś, co wiemy, że ktoś lubi. Osobiście kwiaty w całym swoim życiu kupowałem dla kobiety chyba tylko dwa razy. Częściej kupowałem książki albo przybory do makijażu - bo jakoś tak się złożyło, że większość moich partnerek lubiła czytać i się malować :')
Zaglądam tu tylko z przyzwyczajenia.

Ani myślę wracać na stałe.
Odpowiedz
#14
Wojbik ale nazwanie góry w Australii na cześć ukochanej z którą nie dane było Strzeleckiemu się połączyć uważam za romantyczne.
Odpowiedz
#15
A z tym trudno się nie zgodzić, prawda :')
Zaglądam tu tylko z przyzwyczajenia.

Ani myślę wracać na stałe.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości