Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kataryniarz
#1
Stary kataryniarz zapukał cichutko w pudło katarynki. Skrzypnęły małe drzwiczki i ze środka wyskoczył spocony karzeł, z wierzbową piszczałką w garści.  Starzec dał mu dwa pieniążki, a ten wsadził je sobie w usta i nie oglądając się za siebie, pobiegł w dół ulicy. Biegł tak szybko, że jego bose stópki prawie nie dotykały bruku.
- W głowie się nie mieści, że właśnie tak to działa! – stwierdził z niedowierzaniem ktoś, kto akurat tamtędy przechodził.
- Takie są uroki bycia przypadkowym przechodniem – odpowiedział kataryniarz, rozwiązując sobie troczki czarnej peleryny, którą następnie zarzucił na katarynkę.
- A jeśli ktoś i tak nie uwierzy? – dopytywał przechodzień.
- To niech uruchomi wyobraźnię, a będzie mu łatwiej to wszystko przeżyć.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości