Godne polecenia zamienniki Worda
#1
Jak w temacie: szukam czegoś najlepiej na licencji darmowej, ale i pozwalającej na użytek komercyjny.
Nadto czegoś o działających i niezawodnych funkcjach, np. numeracji stron.
Czegoś, co ma funkcję pozwalającą stworzyć tzw. wersję ostateczną pliku - wersję zabezpieczającą plik przed niepowołanym kopiowaniem i modyfikacją w obrębie tekstu i formatu pliku.
Może to być coś krajowego, jak i zagranicznego. Z góry dziękuję za pomoc.
Odpowiedz
#2
Libreoffice
Odpowiedz
#3
Szczerze libre office miałem kiedyś, ale nie chciało mi się przestawiać na niego z office'a...Tongue tak po prostu z lenistwaSmile. Pamiętam tylko że mnie irytowało gdy zapisywałem coś w domyślnym formacie, a programy pakietu office nie chciał tego czytać... Najgorzej było np. w punktach ksero albo na uczelnianych komputerach, bo tam przecież tylko office...
Lis
Władza
Jak kamień w wodę
Co ma wspólnego Pinokio i Chochoł z Wesela?
Odpowiedz
#4
Też się tak kiedyś wkurzałam na librze, ale potem pogrzebałam w ustawieniach, pozmieniałam domyślne formaty plików i ogólne formatowanie dokumentu, a wtedy już bylo wszystko ok. Tylko kwestia poświęcenia pół godzinki, żeby spersonalizować program, ale komu by się chciało. Prościej kupić gotowca. Wink
Nie żeby coś, sama teraz siedzę na Wordzie, bo dostałam darmo na lapku do pisania, a leniwa jestem i mi się nie opłaca zmieniać, choćbym chciała. :p
Odpowiedz
#5
Kiedyś na librze robiłem prezentację parę godzin... Zapisuję, chcę pokazać na zajęciach... A tam nie czyta, a nawet wszystkie wstawione kształty nie kompatybilne. No i weź człowieku, od nowa, siedź drugi wieczór nad tym, myślałem że wuj mnie strzeli... Wink

Ale ogólnie pakiet libre office dobry, tylko mi się nie chciało nic z nim robićTongue
Lis
Władza
Jak kamień w wodę
Co ma wspólnego Pinokio i Chochoł z Wesela?
Odpowiedz
#6
Jako Linuxowiec a obecnie również posiadacz Macka nie korzystam od lat z dzieł Mikrosoftu. Od lat posługuję się w kwestii edycji albo LibreOfice albo OpenOfice. Nadmieniam że napisałem w tym wszystkie swoje prace uczelniane a i drugi podręcznik kończę. Jako format zapisu używam zazwyczaj ODT. Tak na złość. Bo tak lansowane formaty doc i docx są wynalazkami wrażego mikrosoftu i nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Nadmieniam, że zarówno Open jak i Libre mają możliwość zabezpieczania dokumentów, mają funkcje "recenzenckie" oraz narzędzia konwertujące tekst do PDF. Odrobina czasu poświęcona na personalizacje robi z nich edytory (moim zdaniem) znacznie przyjemniejsze od mikrosoftowego ofice'a.

Jako, że nie lubię kiedy edytor tekstu stara się być mądrzejszy ode mnie czasem (szczególnie do pisania opowiadań itp) używam linuxowego gedit. To taki bardziej rozbudowany notatnik. Nie usiłuje na siłę pomagać w formatowaniu tekstu, nie wstawia gdzie popadnie znaków formatujących, za to ma rozbudowane narzędzia do przeszukiwania tekstu, oraz pomocne w tworzeniu programów (podświetla słowa kluczowe w konkretnym języku oraz podpowiada składnię). Ogólnie ciekawe narzędzie.

Kubutku: Niekompatybilność ujawnia się jeśli użyjesz "niewłaściwego" formatu, wina zaś leży po stronie produktu Mikrosoftu. Oni tam wykorzystując popularność swego produktu specjalnie ograniczają ilość czytanych formatów. Na szczęście zarówno Libre, jak i Open pozwalają zapisywać w formacie mikrosoft ofice.
Największe problemy jeśli chodzi z przechodzeniem pomiędzy tymi programami stanowi zawsze przezroczystość, czasem również co bardziej fikuśne czcionki. Dlatego przezroczystości nie używam, a do pisania w prezentacji wybieram albo Times albo Arial i wszystko jest dobrze.
corp by Gorzki.

[Obrazek: Piecz1.jpg]
Odpowiedz
#7
Nie wiem jak z prezentacjami, ale jeżeli chodzi o edytor tekstu czy arkusze kalkulacyjne alternatywne do wyrobów to faktycznie LibreOffice jest bezkonkurencyjny (OpenOffice ssie strasznie...). Od biedy (jak nie martwisz się o poufność dokumentów) może być Google Docs o ile do nie olbrzymi dokument (lubi zjadać RAM przeglądarkom).
Odpowiedz
#8
Także jestem zdania, że LibreOffice to najlepszy możliwy zamiennik. Pewnie, że potrzebuje chwili na przestawienie sie z Worda - ale hej, nie bądźmy aż tak leniwi bo skończymy pisząc w notatniku Big Grin

Inrerfejs jest z jednej strony prosty, ale w moim mniemaniu wystarczająco zaawansowany aby podołać oczekiwaniom domorosłego pisarza, ma bardzo dobra kompatybilność z plikami i dzięki byciu open sourcem ma stałe wsparcie i rozwój społeczności.
Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich.
Odpowiedz
#9
Ja kiedyś korzystałem tylko z Worda, bo go miałem.
Nie pisałem opowiadań tylko wiersze.
Teraz chcę ambitnie napisać powieść, a korzystam z openoficce.
Przypominam, że jestem dzieckiem epoki bezkomputerowej.
Próby wstawiania dialogów kończą się ustawianiem kolumny. Jak to powiedział Gorzki , program chce być mądrzejszy ode mnie.
Prowadzi mnie tam, gdzie ja nie chcę. Wiem, że to jakieś durne, domyślne formatowanie.
Domyślam się, że to można zmienić. Ale ja jestem raczej informatycznym analfabetą.
Obecnie, jeżeli chodzi o uczenie się, to interesują mnie głównie swobodne sposoby zapisów rymów i rytmów w wierszach wolnych.
Albo stylistyka prozy. Zapisy w zdaniach krótkich, albo tych wielokrotnie złożonych. Albo na przemian
Zapisy dialogów.
Kiedyś miałem maszynę do pisania. Ta poddawała się mojej woli.
Sami widzicie jaki ze mnie ciemniak informatyczny.
Kłamstwo wymaga wiary, aby zaistnieć. Uwierzę w każde pod warunkiem, że mi się spodoba.
J.E.S.

***
Jak być mądrym.. .?
Ukrywać swoją głupotę!
G.B. Shaw
Lub okazywać ją w niewielkich dawkach, kiedy się tego po tobie spodziewają.
J.E.S.

[Obrazek: oscar.jpg]
Odpowiedz
#10
Też używałem open office'a - jedna z ost. wersji. Wydawał się ciekawym zamiennikiem. Do czasu aż "skrzaczył" niemal stronę tekstu - zamienił słowa w dziwne znaki.

Okazuje się że prócz zwykłych edytorów dla wszystkich kategorii piszących są też programy dedykowane specjalnie pisarzom.

Dobrym przykladem zda się być yWriter autorstwa programisty i wziętego pisarza sf.

Zaczynam go używać i wydaje się być godny polecenia. Od wersji 6.00.2 wzwyż, bo ta ma na 98% przetłumaczone funkcje na naszą mowę.

Alchemiku, można tam włączyć imitację maszyny do pisania więc winno cię to ucieszyć. Wink

Za program płacisz jeśli chcesz.

Myślę, od biedy mógłbyś pisać na nim nawet krótsze formy i wiersze.
Odpowiedz
#11
Kiedyś dość niedawno, chyba właśnie dzięki informacjom z tego wątku, zainstalowałem LibreOffice. Chyba ten program jest naprawdę wygodniejszy od OpenOffice, choć nie badałem dokładnie.

A poza tym, czy nie próbowaliście pisać po prostu w Notatniku - najprostszym programie tekstowym w systemie Windows? Moim zdaniem, tak wychodzi najmniej kłopotu. Smile Tylko osobno sprawdzam pisownię, wklejając tekst gdzie indziej.
Odpowiedz
#12
Tylko w Notatniku nie ma możliwości różnicowania tekstu według kroju, wielkości, liter prostych i pochyłych. Gdy tego próbujesz wszystko w tekście zmienia się za każdym razem.
Odpowiedz
#13
A więc, lepiej się nauczyć obchodzić bez różnicowania czcionek. Smile
Odpowiedz
#14
Od mojego ostatniego posta sporo się zmieniło... A więc wypowiem się jeszcze raz, nie do końca wbrew mojemu "przeszłemu ja".

Uważam, że LibreOffice jest świetny, z tego względu, że chyba najbardziej da się nim manipulować (opcje, formatowanie, etc.) wedle widzimisię użytkownika. Do tego, no jednak, trzeba trochę czasu, posiedzieć, pozmieniać opcje... 

Osobiście (patrzę pod kątem pisania tekstów fabularnych i publicystycznych, bo tym się głównie zajmuję) potrzebuję kursywy, więc notatnik odpada; z drugiej strony sądzę, że może być to ciekawe doświadczenie i pomysł. Przyznam, że nigdy nie próbowałem używać go w celu większym, niż zapisanie linku, czy po prostu jakieś proste zapisanie tekstu (wliczając w to edytowanie opcji gier, edytowanie plików konfiguracyjnych). Ale sam pomysł intrygujący...

OpenOffice, z tego co czytałem, był dziełem tych samych autorów, co LibreOffice, ale odłączyli się właśnie tworząc nowy program, a OO pozostał, trochę taki niedopracowany, słabo też obecnie wspierany.

O Microsoft Office cóż rzec... Moim zdaniem też o wielkich możliwościach, no ale jednak płatny. Zaś LibreOffice jak dotąd nie odstaje, gdy piszę swoje; co więcej, jak wspomniałem, bardziej wydaje się być "plastyczny" wobec oczekiwań użytkownika, o ile się nad nim posiedzi. Pierwsze pisane na nim strony (czy pierwsze prezentacje/arkusze kalkulacyjne) też wychodziły dość topornie, póki nie znalazłem odpowiedniej opcji, coś nie wychodziło i inne historieSmile
Lis
Władza
Jak kamień w wodę
Co ma wspólnego Pinokio i Chochoł z Wesela?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości