Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Isola San Michele
#1
Kiedy, nićmi mojej siostry Ariadny,
cerowałam dziurawe szczęście,
przyniosłeś mi butelkę wina.
Z Wyspy Umarłych.

Pamiętam jeszcze tę czarną,
karnawałową gondolę, w każdej chwili
gotową przyjąć także... trumnę.

Zatopione w lagunie czerwone mury,
otworzyły się niewielką, półkolistą
bramką. Powiedziałeś – płyń.

Moje wahanie przerwały wyniosłe
cyprysy, poszumem scherzina z
Igorowej Pulcinelli.
Czy byłeś z nimi w zmowie?

A wino - szeptem Ezry, w choreografii
Diagilewa - tańczyło na języku:

Chłodna konwalio, jak blade, mokre liście
leżysz obok mnie.
O świcie.
Odpowiedz
#2
Na pewno sprawnie napisany wiersz, z dwoma uwagami: także... - a już na pewno wielokropek. Może poprostu trumnę przerzucić do następnego wersu. I zerezygnowałbym z nazw osobowych, bez nich te dwie zwrotki tracą moim zdaniem niepotrzebny, erudycyjny charakter.
Odpowiedz
#3
Bardzo dobry wiersz.

Nazwy osobowe - wiem, że mam luki w oczytaniu.

Kilka dodatkowych ruchów myszką nie zaszkodzi.

A tam, gdzie są konwalie, albo konie zawsze mi się podoba.
Odpowiedz
#4
Masz rację, Marcinie, zgodnie z Twoją  sugestią,  wielokropek wyrzucę. Jednak, czy mam zrezygnować z nazw osobowych?  Wplotłam je  z rozmysłem dla  przedstawienia historii tytułowej wyspy. Bardzo szczególnej historii -  wyjątkowej wyspy,  Niestety, nie byłam tam osobiście, kiedy jednak  wysłuchałam   opowieści  o niej,  poczułam nieodpartą  chęć opisania; po swojemu, wierszem.  
         Kilka lat temu, w Palestrinie (tej, 30 km na południe od Rzymu), po moim wykładzie, podszedł do mnie pewien pan (dla uściślenia -  biskup)  i  dziękując, wręczył mi butelkę wina.  Otrzymać butelkę dobrego wina we Włoszech to przecież nic nadzwyczajnego, więc uśmiechnęłam się przelotnie i podziękowałam. Nieco później, już w nieoficjalnej części spotkania, dowiedziałam się z jakiej winnicy to wino pochodzi.  I tu się dopiero zdumiałam. Nie miałam pojęcia, że na wyspie San Michele, położonej na weneckiej lagunie, znajduje się nie tylko cmentarz ale i mała winnica! Oczywiście ta historia zainteresowała mnie do tego stopnia, że – jak widać – musiała się wyartykułować. Tak już mam, że zazwyczaj inspirację czerpię ze zdarzeń, historii, faktów,  miejsc historycznych, niezwykłych ludzi  – to one są katalizatorem -  chociaż  „dosypuję” jeszcze nieco własnych przeżyć i przemyśleń.

        A ten wenecki cmentarz jest rzeczywiście niezwykły. Warto wspomnieć, że właśnie tu miejsce wiecznego spoczynku znalazły m. in.  takie osobistości, jak – wspomnieni przez mnie w wierszu  - Ezra Pound, Sergiusz Diagilew, Igor Strawiński. No i jeszcze to; na zamówienie Diagilewa Igor Strawiński skomponował suitę baletową „Pulcinella” (a przecież właśnie ta postać  z commedii dell`arte  zawsze ubrana jest na biało (całun) i nosi czarną maskę śmierci.             Jednak najbardziej poruszyła mnie informacja o pochodzeniu „mojej” butelki wina, Wyspę prawie w całości zajmuje cmentarz, na małym jej skrawku znajdują się  zabudowania klasztorne  wraz z kościółkiem  San Michele in Isola  oraz właśnie – przynależna do klasztoru -  niewielka winnica. 

        Grain, konwalie  należą do bukietu moich ulubionych kwiatów, chociaż wiem, że nie należy ich łączyć z  innymi bo... „zabijają”.  Te trzy wersy napisałam kursywą, jako że  gdzieś mi świta, iż Ezra Pound popełnił zgrabne haiku o konwaliach. Z pewnością nie jest to  dosłowny cytat, ale jako  bliskie nawiązanie  zasługuje na kursywę.

Panowie, dziękuję i pozdrawiam.

PS.
      Zastanawiam się  nad dodaniem  motta „Zamordowana przestrzeń tu jakby zrzuca swoje brzemię”, zaczerpniętego z wiersza pt.  „Jesienny wieczór”;  którego autor, Josef Brodski, także znalazł na tej osobliwej wyspie miejsce wiecznego spoczynku.  

PS. 2.
Wiem, czasem tak jest, że odautorski komentarz  tylko zawęża pole interpretacji, jednym słowem szkodzi, ale, przepraszam, chciałam wyjaśnić, dlaczego w tekście znalazły się nazwy osobowe.  

PS. 3.
A jak smakuje wino z Wyspy Umarłych? Nie wiem - nieotwarta butelka czeka na swoje przeznaczenie.


Odpowiedz
#5
W pierwszej kolejności pomyslałem o Isle de St. Michel we Francji. Noi znów skojarzenia z twórczością "Pani Wisi", co bynajmniej nie przeszkadza. I z cyklem obrazów "Wyspa umarłych" A. Boecklina.

Cytat:PS. 3.

A jak smakuje wino z Wyspy Umarłych? Nie wiem - nieotwarta butelka czeka na swoje przeznaczenie.
No to chyba ten cytat mógłby byc fragmentem któregos z twoich nowych wierszy? Masz już chyba inspirację.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości