Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Liść
#1
Ostatni liść porwany podmuchem jesiennych wiatrów, ogląda z nieba powierzchnię ziemi. Unoszony to tu, to tam siłą zmiennych podmuchów, sam swego losu nie jest kowalem. Czasem zamieni słowo z przelatującymi płatkami, podróżującymi licznie w jednym kierunku. Słabi to świadkowie rzeczywistości, przeżyć się uda niewielu. Większość w locie topnieje. Choć liść nie do końca wie co się dzieje, zdaje sobie sprawę, że jest o włos od upadku. Wiatr nieskory do konwersacji, nie zniży się do jego poziomu. Samotny podróżnik pozbawiony prawdziwego towarzysza nikomu nie otworzy swej duszy. Nie ma już słońca, co było kiedyś żywicielem, tylko nagie drzewa idą spać w oddali. Miasto znika pod białą zasłoną. Mruży oczy układając się do snu, nie pomne na liścia, w którym płoną jeszcze gorące uczucia. Wyżej, wyżej, ku niebu się wznosi, bliżej chmur co srebrne tracą płatki. Niektóre z nich liść na sobie nosi. Te razem z nim za tę podróż zapłacą. Nagły podmuch wiatru, ku ziemi ich zawraca. W ostatniej chwili wspomnienia się przewiną – gorące lato, śpiew ptaków – ich piękno nie ma już znaczenia. Razem z płatkami upada w błoto, mielone kołami samochodów. Na zawsze tracone życie, ostatnią myślą, w złoto słońca się wbija.
Odpowiedz
#2
Nie kupuję tego Gunnar.
To łzawo - malodramatyczny kawałek, który ma fatalne inwersje, mające stylizować go na poezję.
Takie bla, bla, bla pod tytułem impresja o niczym. Niby metafora życia?
Z zażenowaniem czytam ten ckliwy kawałek, mający z założenia wzbudzać subtelne uczucia, a we mnie wzbudza zupełnie inne.
Może tu o delikatność formy idzie?
Nie idzie. Przekroczyłeś magiczną granicę między delikatnością, a sileniem się na impresjonizm w wydaniu ulicznego malarza.
"W złoto słońca się wbiłem" - rany Boskie... Super inwersja jako puenta. Undecided Sad
Odpowiedz
#3
Nie ma tu specjalnego przesłania ani intencji by było melodramatycznie. To po prostu historia z perspektywy opadającego, nieco personifikowanego, liścia, nic więcej.
Co do inwersji - zazwyczaj są po to, by unikać rymów, a i inwersje inne funkcje pełnią w prozie niż w poezji. Więc to nie inwersję czynią poetycką stylistykę.
Nawet trudno tu mówić o puencie. Po prostu ostatnie zdanie kończy historię lotu. I tyle.
Odpowiedz
#4
Chyba dorabiasz.
Piszesz w celu rozćwiczenia przykurczu ręki?
I ciekawa teoria z tymi inwersjami (rodem naszego specjalisty od autorytetów.
Inwersje w poezji bardzo często stosuje się, aby uzyskać rym, a nie odwrotnie.
Tutaj brzmią śmiesznie i sztucznie.
Tu miały czynić atmosferę poetycką i dobrze o tym wiesz.
Tylko nie wyszło.
A jeśli miało nie być zaśpiewno - metaforyczno - melodramatycznie, a jest, to jaka to różnica?
Odpowiedz
#5
(16-04-2018, 18:08)mirek13 napisał(a): Piszesz w celu rozćwiczenia przykurczu ręki?
Pisanie to dla mnie forma spędzania wolnego czasu Mirku. Nie piszę ani dla sławy, ani dla poklasku, ani aby przekazać ludzkości jakieś doniosłem przesłanie Big Grin 
(16-04-2018, 18:08)mirek13 napisał(a): A jeśli miało nie być  zaśpiewno - metaforyczno - melodramatycznie, a jest, to jaka to różnica?
Nie ma wpływu na Twoje odczucia po lekturze. Jeśli odbierasz to melodramatycznie to twoja sprawa.
Nie "miało być" ani "nie miało być". Przy pisaniu nigdy nie przyświeca mi cel by wzbudzać "takie a takie " uczucia (pomijając opisy pewnych scen w prozie).
Odpowiedz
#6
Oki.
Nie mój cyrk...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości