Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O dziewczynce która miała dwóch tatusiów
#1
Tatko był figurą stanowczości. Spluwał kurwami aż więdły wkoło rośliny. Miał skórę w kolorze moro i opowiadał mi nieraz jak zdjął ją z siebie, po czym wszedł do wanny wypełnionej octem – taki był niezniszczalny.
Pewnego dnia przywiózł mi psa ze schroniska, powiedział że podczas swej nieobecności to Reks będzie mnie chronił. Mimo to czasami brakowało mi go.
 
Był również drugi tata. Przychodził do nas późnym wieczorem, gdy często leżałam już na łóżku, a kontury ciemnego pokoju gilgotały moją wyobraźnię. Wieczorem każda cisza poprzedzała burzę – zwiastunem jej okazywały się karykaturalne odgłosy rzucania zaklęć oraz chwiejne kroki ciężkich nóg, niekiedy przekształcające się w potworny taniec. Potem rozlegały się powolne uderzenia o drzwi. Odliczałam w napięciu aż mama wstanie i pójdzie otworzyć, aż w końcu dziwaczny zapach obcości zawita w moje nozdrza. Następnie znowu, pomimo spokojnej pogody, słychać było pioruny wewnątrz domu. Hałas wzrastał, rzucane zaklęcia eskalowały, póki w progu pokoju nie pojawił się groteskowy wyraz twarzy.
Wielokrotnie miałam go w myślach zanim poszłam spać.
 
Nie lubiłam drugiego taty, jednak bałam się o tym powiedzieć. Z temperamentem orkanu bez większego wysiłku mógłby po nocach wymieniać opony mózgowe sąsiadom.
Nie miałam wówczas bladego ni zielonego pojęcia czemu mój kochany tatko nie zrobi nic z tym drugim. I pewnego dnia tak się poniekąd stało, ale wraz z drugim tatusiem zniknął ten pierwszy.
 
Bawiłyśmy się tedy z Hanią i jej koleżankami z klasy w chowanego, toż szukałam przyjaciółek w zakamarkach placu. Kierując się do ogródka ujrzałam jak stoją w szeregu i gapią się na coś za bramą.
Mój niezniszczalny ojciec, bohater, leżał jak zdechły pies, zajebany zwykłą szklaną butelką.
 
 
Odpowiedz
#2
Jedyne, co bym w tej narracji poprawiła, to interpunkcja.
Masz niezwykły dar, Sprytusie. Twoje opowieści wciągają. Żonglujesz czarnym humorem, bawisz się oklepanymi motywami tak, że powstaje majstersztyk.
Dziękuję za smakowite ciasteczko.
Odpowiedz
#3
Ach, interpunkcja - z nią zawsze było mi nie po drodze.
Cieszę się że smakowało.
Odpowiedz
#4
Mam bardzo podobne odczucia, jak Miranda.
Dobrze poprowadzone.
Nienachalna opowieść o życiu i śmierci z perspektywy małej dziewczynki.
Naiwność tekstu jest wymieszana z magią i spojrzeniem spoza czasu.
Podajesz wszystko w odpowiednich proporcjach i dobrze przyprawione.

Jerzy
Kłamstwo wymaga wiary, aby zaistnieć. Uwierzę w każde pod warunkiem, że mi się spodoba.
J.E.S.

***
Jak być mądrym.. .?
Ukrywać swoją głupotę!
G.B. Shaw
Lub okazywać ją w niewielkich dawkach, kiedy się tego po tobie spodziewają.
J.E.S.

Odpowiedz
#5
Ja bym poprawił " gilgotały" na bardziej literackie "Łaskotały".

Przyłączę się do zachwytów. Dobry tekst. Nic dodać, nic ująć.

Pozdrawiam.
corp by Gorzki.

[Obrazek: Piecz1.jpg]
Odpowiedz
#6
Dzięki blotnica.

Mnie gilgotanie bardziej pasuje do języka dziecka.
Odpowiedz
#7
Jeśli już, to proszę "Gorzki" - Błotnica to nazwa miejscowości ;p.
corp by Gorzki.

[Obrazek: Piecz1.jpg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości